|
|
Biuletyn nr 16 Biuletyn Obserwatorium
Regionalnych Rynków Pracy
Nr 16
Efektywność wykorzystania
środków z Funduszu Pracy na realizację podstawowych form
aktywizacji zawodowej przez powiatowe urzędy
pracy w roku
2010.
POBIERZ BIULETYN W PDF
Powiatowe urzędy pracy finansują ze środków Funduszu
Pracy podstawowe formy aktywizacji zawodowej, tj. szkolenia dla
bezrobotnych,
zatrudnianie bezrobotnych w ramach prac interwencyjnych i w ramach robót
publicznych, wykonywanie przez bezrobotnych prac społecznie użytecznych,
staże
u pracodawców, przyznawanie pracodawcom refundacji kosztów wyposażenia
stanowiska pracy dla skierowanych bezrobotnych oraz przyznawanie
bezrobotnym
środków na podjęcie działalności gospodarczej.Aktywizacja zawodowa ma na
celu pomoc osobom
bezrobotnym w powrocie na rynek pracy.
Należy pamiętać, że im dłużej osoba bezrobotna pozostaje bez pracy, tym
trudniej później ją zaktywizować. Wszelkie formy aktywizowania,
realizowane przez urzędy pracy, mają na celu jak najszybsze włączenie
bezrobotnego
do rynku pracy. W roku 2010 podstawowymi formami aktywizacji w
ramach przeciwdziałania bezrobociu objęto prawie 790 tysięcy osób.
Struktura aktywizowanych osób w 2010 roku wg
form aktywizacji:
źródło: MPiPS
Największą popularnością cieszyły się staże i
szkolenia. Ze staży skorzystało prawie 300 tys. osób, a ze szkoleń 182 tys.
osób, co stanowiło odpowiednio 38 % i 23,1 % ogółu form aktywizacji.Rok 2010 w zestawieniu z rokiem 2009 przyniósł
wzrost liczby osób uczestniczących w podstawowych formach aktywizacji o 15 %.
Zmiany w efektywności
zatrudnieniowej w 2010 r. w stosunku do 2009 r. wybranych form aktywizacji
zawodowej:
|
Lp.
|
Wyszczególnienie
|
2010
|
2009
|
2010/2009
[%]
|
|
1.
|
Szkolenia
|
|
|
|
|
Liczba
uczestników
|
182 363
|
168 334
|
108,3%
|
|
Liczba
kończących
|
178
582
|
163
741
|
109,1%
|
|
Liczba
zatrudnionych
|
65
583
|
56
150
|
116,8%
|
|
Efektywność %
zatrudnionych do kończących
|
36,7%
|
34,3%
|
107,0%
|
|
2.
|
Prace interwencyjne
|
|
|
|
|
Liczba
uczestników
|
43 151
|
40 348
|
106,9%
|
|
Liczba
kończących
|
40
628
|
39
193
|
103,7%
|
|
Liczba
zatrudnionych
|
28
752
|
28 145
|
102,2%
|
|
Efektywność
% zatrudnionych do kończących
|
70,8%
|
71,8%
|
98,6%
|
|
3.
|
Staże
|
|
|
|
|
Liczba
uczestników
|
299 342
|
256 669
|
116,6%
|
|
Liczba
kończących
|
279
968
|
208
863
|
134,0%
|
|
Liczba
zatrudnionych
|
135
536
|
103
343
|
131,2%
|
|
Efektywność
% zatrudnionych do kończących
|
48,4%
|
49,5%
|
97,8%
|
źródło: MPiPS
Szkolenia
W 2010 roku w szkoleniach mających na celu
podniesienie kwalifikacji uczestniczyło 182 tys. osób, aż o 14 tys. więcej niż
rok wcześniej. Najwięcej osób objęto szkoleniami w województwach: śląskim, mazowieckim i
wielkopolskim. Z ogólnej liczby osób rozpoczynających szkolenia (182 tys.),
ukończyło je 178 tys. Z ogólnej liczby osób, które zakończyły szkolenie, 37%
otrzymało zatrudnienie i jest to wskaźnik wyższy w stosunku do wskaźnika z roku
2009, kiedy to zatrudnienie po zakończeniu szkolenia znalazło 34 % osób.Przeciętny koszt szkolenia w roku 2010 wyniósł 2.600
zł na osobę i był tym samym wyższy niż analogiczny koszt w roku 2009 (2.250 zł
na osobę) o 18,5%.
Prace
interwencyjne
W pracach interwencyjnych wzięło udział prawie 43
tys. osób, a zatem prawie 3 tys. osób więcej niż w roku 2009.Najwięcej
osób było zatrudnionych przy pracach
interwencyjnych w województwie mazowieckim, warmińsko-mazurskim i
podkarpackim.Z ogólnej liczby 43 tys. osób, prace interwencyjne
ukończyło 40 tys. osób, 71 % z nich uzyskało
dalsze zatrudnienie.Przeciętny koszt , poniesiony na jedną osobę wyniósł
5.000 zł w 2010 r. i był wyższy o 12 % w stosunku do roku poprzedniego.
Staże
W roku 2010 roku
prawie 300 tys. osób skorzystało ze staży, w porównaniu do roku 2009
jest to o 43 tys. osób więcej (wzrost o 14 %).Najwięcej osób
skorzystało ze staży w województwie
mazowieckim, śląskim i lubelskim.Z ogólnej liczby osób objętych stażem
(300 tys.),
zakończyło go 280 tys. uczestników. Z liczby osób, które zakończyły
staż,
prawie połowa (48%) uzyskała dalsze zatrudnienie. W porównaniu do roku
2009
nastąpił nieznaczny spadek wskaźnika ponownego zatrudnienia (49,5 % w
2009 r.).Przeciętny koszt uczestnictwa w stażu w roku 2010
wyniósł ponad 6.000 zł na osobę, podczas
gdy w roku 2009 było to 5.300 zł na osobę. Koszt uczestnictwa w stażu w
roku 2010 był o 20 %
wyższy niż w roku 2009.
Z powyższych danych wynika, że prace
interwencyjne
wykazały najwyższy współczynnik zatrudnienia. Biorąc pod uwagę
efektywność
poszczególnych form zatrudnienia, należy zatem wnioskować, że na
najwyższym
poziomie jest ona osiągana właśnie w przypadku prac interwencyjnych.
W materiale wykorzystano dane statystyczne MPiPS.
oprac. Urszula
Milewska-Marzyńska
Biuletyn nr 15 Biuletyn Obserwatorium
Regionalnych Rynków Pracy
Nr 15
Nauczyciel, sprzedawca, konstruktor: rozpiętość
mediany wynagrodzeń w zawodach humanistycznych i technicznych
O tym, że mamy do
czynienia z „nadprodukcją humanistów” powiedziano już tyle, że chyba wszyscy
traktujemy to jako oczywisty fakt. A jak nadpodaż pewnych kwalifikacji
przekłada się na ich rynkową wartość mierzoną medianą wynagrodzeń? Oraz czy
ewentualne niedobory pewnych kompetencji (zakładamy że znalazły się one na
liście kierunków zamawianych) przekładają się na lepsze wynagrodzenia?
Badania
wynagrodzeń prowadzone przez Sedlak&Sedlak do których odwołujemy się w tym
biuletynie posługują się medianą wynagrodzeń, której interpretacja różni się od
zwykłej średniej arytmetycznej, choć obie wartości czasami mogą być zbliżone. W
pewnym uproszczeniu, mediana wynagrodzeń mówi o tym że zarobki połowy
pracowników biorących udział w badaniu nie przekroczyły wskazanej kwoty (a
mogły być niższe). Pod tym względem mediana jest lepszą miarą wynagrodzeń w
określonych sektorach gospodarki niż średnia, którą mogą zawyżać wysokie
wynagrodzenia kadry kierowniczej.
POBIERZ BIULETYN W PDF.
1.Najgorzej
opłacane stanowiska
Według wyników ogólnopolskiego badania wynagrodzeń Sedlak&Sedlak,
najgorzej opłacanym stanowiskiem była w 2009 szwaczka, dla której mediana
wynagrodzenia 1396 PLN brutto zbliżona była do stawki płacy minimalnej (a więc
część z osób zatrudnionych na tym stanowisku zarabiała jeszcze mniej). Niewiele
więcej zarabiali kasjerzy, sprzedawcy i telemarketerzy (1500-1630 PLN brutto).
W przypadku kelnerów i barmanów, których wynagrodzenie składa się ze stosunkowo
niskiej podstawy i (teoretycznie również opodatkowanej i „ozusowanej”) części
„napiwkowej” osiągany dochód jest zapewne wyższy niż ten przedstawiony w
poniższym zestawieniu. Ale analogicznych możliwości „dorobienia” do podstawowej
pensji nie ma już raczej nauczyciel wychowania przedszkolnego zamykający
zestawienie najgorzej opłacanych zawodów 2009 roku.
Wykres 1:
2. Wynagrodzenia humanistów Niewiele więcej niż nauczyciel wychowania
początkowego (jeśli kogoś zmyliła nazwa to jest to dawna „przedszkolanka”) zarobi
pracownik biurowy, bibliotekarz, nauczyciel, sekretarka, pracownik socjalny po
studiach humanistycznych czy aplikant po prawie. Mediana wynagrodzeń sprzedawców którzy
wykonują swoją pracę bogatsi o dyplom studiów wyższych w kierunkach
humanistycznych (patrz wykres 2) jest tylko o ok. 300 PLN wyższa niż w całej
grupie sprzedawców (por. wykres 1.). Można więc powiedzieć, że w ich przypadku,
statystyczna stopa zwrotu z inwestycji poniesionych na zdobycie wykształcenia
wyższego to jakieś 1500 - 2000 PLN „na rękę” w skali roku.
W bezpłatnych i ogólnodostępnych materiałach Sedlak&Sedlak brakuje szczegółowych
informacji o rozproszeniu wynagrodzeń, a zwłaszcza o „drugim końcu” skali czyli
maksymalnych stawkach wynagrodzeń osiąganych przez humanistów.
Wykres 2.
3. Wynagrodzenia w zawodach technicznych
Skoro
mediana wynagrodzeń w
wybranych kierunkach humanistycznych zaledwie zbliża się do
1,5-krotności płacy
minimalnej, sprawdźmy czy sytuacja absolwentów szkół technicznych jest
zdecydowanie lepsza? Przypomnijmy, że w 2009 r. przeciętne miesięczne
wynagrodzenie
wyniosło 3103,96 PLN (w 2010 było to 3224,98 PLN).Nieco więcej niż
dwukrotność
wynagrodzenia sprzedawcy i dwukrotność wynagrodzenia pracownika
biurowego
otrzymają: elektronik, automatyk i konstruktor po mechatronice
(przypominamy,
że posługujemy się medianą wynagrodzenia brutto). Na podstawie
deklaracji osób
uczestniczących w badaniu wynagrodzeń, Sedlak&Sedlak wyznaczył
medianę
wynagrodzenia dla stanowiska głównego technologa produkcji (por. wykres
3). W
2009 r. wyniosła ona 4950 PLN a więc było to nieco mniej niż dwukrotność
średniego wynagrodzenia w gospodarce dla tego roku i nieco mniej niż
4-krotność stosownej płacy minimalnej (1276 PLN). Tym, co jest dla nas
bardziej
interesujące od konkretnych kwot to kwestia dystansu miedzy
poszczególnymi stanowiskami.
Innymi słowy odpowiedź na pytanie, czy ich wycena w oczach pracodawców
odpowiada wysiłkowi włożonemu w czasie studiów lub specjalnym
kompetencjom, których
wymagają.
Wykres 3: Wynagrodzenia absolwentów mechatroniki
Inną kwestia jest popyt na
specyficzne kwalifikacje. Wciąż chłonny rynek usług informatycznych oferuje
systematycznie wyższe stawki, choć i tu zauważyć można już pewną segmentację.
Serwisant sprzętu komputerowego zarobi podobnie jak mechanik samochodowy po
mechatronice lub doradca zawodowy po studiach pedagogicznych. Najcenniejsze z
punktu wiedzenia rynku wynagrodzeń okazuje się łączenie specjalistycznej wiedzy
z dodatkowymi kompetencjami (np. analitycznymi), jak ma to miejsce w przypadku
analityków i konsultantów IT (por. wykres 4).
Wykres 4: Wynagrodzenia informatyków
Kolejnym
problemem jest zróżnicowanie regionalne. Zbliżone kompetencje mogą być różnie
wyceniane w zależności od ogólnego poziomu wynagrodzeń w danym regionie (por
tab.1).
Tabela 1 Wynagrodzenia całkowite w regionach na
różnych szczeblach zarządzania
Źródło: Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń Sedlak
& Sedlak 2008.
Opracowała: Izabela Koryś.
Biuletyn nr 14 Biuletyn Obserwatorium
Regionalnych Rynków Pracy
Nr 14
Bezpieczne
zawody na niepewnym rynku pracy
Skutki kryzysu gospodarczego z 2008 r. szczególnie
silnie dotknęły amerykański rynek pracy. Redakcja amerykańskiego Newsweeka w
artykule z 2010 r. wytypowała 12 bezpiecznych zawodów na nadchodzącą dekadę.
Świadomi odmienności amerykańskiego rynku pracy oraz kontrowersyjności pewnych
wskazań zamieszamy streszczenie oryginalnego artykułu starając się o ile to
możliwe odnieść go także do sytuacji w Polsce.
POBIERZ BIULETYN W PDF.
1.Dyplomowana
pielęgniarka
Wraz ze starzeniem się pokolenia powojennego baby-boomu oczekuje się
szybkiego rozwoju sektora usług medycznych. Ponieważ ludzie żyją dłużej,
potrzebują więcej leków, lepszego wyposażenia niwelującego skutki ich gorszej
sprawności ruchowej oraz intensywniejszej opieki. Amerykańskie dyplomowane
pielęgniarki czeka bezpieczna i świetlana przyszłość, z prognozami przewidującymi wzrost zatrudnienia o 22%
między 2008 a
2018 r. W przeciwieństwie do lekarzy, aby zostać dyplomowaną pielęgniarką
wystarczą tylko studia licencjackie.
2.
Biotechnolog
Kolejnym beneficjentem pokolenia baby-boomu jest przemysł
biotechnologiczny i farmaceutyczny. Aby nadążyć za popytem przemysł biomedyczny poszukuje tysięcy
inżynierów do zaprojektowania wszystkiego – od doskonalszych protez i
sztucznych organów po budowę zaawansowanego sprzętu diagnostycznego. BLS (US.
Bureau of Labor Statistics – Amerykańskie Biuro Statystyki Pracy) prognozuje
astronomiczny, bo aż 72% wzrost zatrudnienia w tej branży, co przekłada się na
jedynie 11 600 nowych etatów między 2008 a 2018 r.
3. Hotelarstwo (Recepcjonista)
Amerykański
Newsweek określa to z rozbrajającą szczerością: “Pokolenie powojennego wyżu
demograficznego w coraz większym stopniu staje sie dojną krową dla hotelarzy i restauratorów. Babay-boomers maja mnóstwo kasy którą chętnie wydają i robią
to właśnie po pracy, a więc m.in. na emeryturze”. Dobra wiadomość jest taka, że
od restauracji po uzdrowiska i SPA, sektor ten rozwijać się będzie stabilnie w
najbliższych latach. Zła: (dla uczniów hotelarstwa) że wiele firm szybko
plajtuje, panuje ogromna rotacja a place w tej branży są generalnie niskie. Warto w tym
miejscu dodać, że także i w Polsce w 2010 r. pracownicy hoteli i restauracji
znaleźli się na wysokim, 6 miejscu w rankingu 10 najtrudniejszych do obsadzenia
zawodów Manpowera.
4. Infolinie i obsługa klienta
Nie jest to praca łatwa i kosztuje
wiele nerwów, ale przynajmniej w USA gwarantuje comiesięczną wypłatę. Obsługa
klienta wygenerowała do 2008 r. 2,3 miliona miejsc pracy – a według szacunków
BLSu, do 2018 r. wygeneruje dodatkowe 400 tys. Co więcej, offshorring
(przenoszenie miejsc pracy za do tańszych krajów) nieco osłabł, podczas gdy
zapotrzebowanie na księgowość i obsługę finansową wciąż rośnie.
5. Handlowcy i sprzedawcy
Sprzedawcy (przynajmniej w USA) mają ugruntowaną
pozycję na liście stabilnych miejsc pracy i na razie raczej się to nie zmieni,
choć prognozowany rozwój branży jest niewielki (8% do 2018), a sami sprzedawcy
rzadko utrzymują zatrudnienie w konkretnym miejscu przez dłużysz okres. Poza tym, o ile nie jest się dealerem samochodowym,
zarobki sprzedawców należą raczej do niskich. Ale ofert pracy przynajmniej nie
brakuje – według raportów portalu www.pracuj.pl
w 2010 r. zamieszono 71 tys. ofert dla handlowców i sprzedawców (drugi w
kolejności sektor finanse, bankowość, ubezpieczenia poszukiwał 39,5 tys.
pracowników)
6. "Zielone kołnierzyki" (green
collar workers)
W perspektywie tworzenia przyszłych
miejsc pracy, można bez wahania powiedzieć że “zielone jest piękne”.
Deweloperzy chcąc zaoszczędzić pieniądze na ogrzewaniu oraz wykorzystać dotacje
i ulgi podatkowe inwestując technologie ekologiczne, zresztą nawet w Polsce
zaczęły obowiązywać certyfikaty energetyczne budynków i lokali mieszkalnych.
Więc na Eko-budownictwie mogą zarobić wszyscy od inżynierów i architektów, przez robotników wykwalifikowanych po księgowych i audytorów
specjalizujących w regulacjach i ulgach związanych z inwestycjami proekologicznymi.
7. Gastronomia
Zmiana tempa życia i intensywności
pracy powoduje, że coraz częściej „jemy w przelocie” i „na mieście” przyczyniając się do rozwoju branży gastronomicznej
–od restauracji, bufetów zakładowych po fast-foody, catering i kanapki
roznoszone po biurowcach. Ofert pracy dla kucharzy jest bardzo dużo zarówno w
USA jak i w Polsce (3 miejsce na liście najbardziej deficytowych zawodów Manpower), a będzie ich
jeszcze przybywać. Podobnie jak w przypadku sprzedawców i pracowników obsługi
klienta zapotrzebowanie na pracowników w gastronomii nie zwiększa ich siły
przetargowej w negocjowaniu warunków pracy i skutkuje niskimi zarobkami i ogromna rotacją
zatrudnienia.
8. Zaawansowane technologie
Czasy kiedy można było rzucić
szkołę, iść do fabryki, do emerytury pracować przy taśmie montażowej a potem z
tej emerytury spokojnie wyżyć, skończyły się bezpowrotnie, choć same fabryki w
USA mają się nieźle. Nowym obliczem amerykańskiego przemysłu będą mniejsze,
lecz zaawansowane technologicznie przedsiębiorstwa wymagające specjalistycznych
umiejętności. Zatrudnieni w nich pracownicy nie będą musieli posiadać dyplomu
ukończenia studiów, ale potrzebować będą kompetencji na poziomie liceum
ogólnokształcącego wraz z kwalifikacjami pozwalającymi na obsługę, naprawy i
wymianę zaawansowanych technicznie urządzeń.
9.
Bezpieczeństwo i Ochrona
Od ataku na WTC kwestia
bezpieczeństwa i monitoringu zyskała wyjątkowe znaczenie. Amerykańskie Biuro
Statystyki Pracy prognozuje wzrost zatrudnienia o 10% wśród samych policjantów,
bez uwzględnienia pracowników prywatnych firm ochroniarskich czy straży
miejskiej. W opinii amerykańskiego Newsweeka sporo wakatów w tym sektorze
wymaga wykształcenia „zaledwie” na poziomie licencjata, choć niektóre pozycje
zwłaszcza te, wykorzystujące zaawansowane technologie teleinformatyczne
zainteresują zapewne doświadczonych i lepiej wykształconych kandydatów. Oby –
zwłaszcza w Polsce, gdzie ochroniarze kojarzą się raczej z emerytami lub
entuzjastycznymi użytkownikami osiedlowych siłowni niż uzdolnionymi
informatykami… Także w ofercie studiów dziennych i
podyplomowych polskich uczelni pojawił się kierunek „bezpieczeństwa publicznego
i antyterroryzmu” jako alternatywa do tradycyjnej ścieżki szkoleń oferowanych
przez szkoły policyjne. Czas pokaże, czy jest to odpowiedź na rosnący popyt
polskiego rynku pracy, czy też kolejny z kierunków relatywnie tanich w uczeniu
i łatwych w studiowaniu lecz mało przydatnych w karierze zawodowej.
10. Usługi pogrzebowe
Taka ścieżka kariery zawodowej może
się wydawać w pierwszej chwili żartem, jednakże przedstawicie wyżu
demograficznego to tym jak na emeryturze nacieszą się już przyjemnościami czasu
wolego (patrz: punkty hotelarstwo i gastronomia) oraz skorzystają z szerokiej
oferty usług sektora medycznego (dyplomowane pielęgniarki) zaczną równie masowo
… odchodzić. Oprócz mistrzów ceremonii
pogrzebowych szczególnie poszukiwani są w USA specjaliści w przygotowywaniu i
balsamowani zwłok, a obserwując dotychczasową siłę kulturowego oddziaływania
USA na resztę świta, moda ta z dużym prawdopodobieństwem upowszechni się
wkrótce również w Polsce. Zaś afera łódzkich „łowców skór” potwierdza, że jest
to łakomy kąsek rynku także i w Polsce.
11.Samozatrudnienie
Zamiast miesiącami szukać nowego
miejsca pracy może warto zacząć sprzedawać swoje kwalifikacje samodzielnie i
pracując na własny rachunek? Bardzo pomaga w tym Internet umożliwiając dotarcie
do potencjalnych klientów. Także firmy, redukując zatrudnienie i outsourcując
co się da wciąż potrzebują obsługi – od księgowości po utrzymanie IT. Wadą
samozatrudnienia jest wysoka „śmiertelność” małych firm, więc stosunkowo szybko
można znów wrócić do kolejki bezrobotnych w „pośredniaku”. A warunki dotacji przyznawanych bezrobotnym przez PUPy na uruchomienie
działalności gospodarczej przewidywały utrzymanie miejsca pracy 3 lata lub
zwrot otrzymanej kwoty…12.Doradztwo zawodoweCóż, kryzys na rynku pracy, sprawia,
że zainteresowanie karierą doradcy zawodowego w USA jest coraz wyższe. Choć
teoretycznie upowszechnienie Internetu ułatwiło samodzielne znajdowanie ciekawych
ofert pracy, część ludzi w dalszym ciągu sobie z tym nie radzi i potrzebuje pomocy, np. we właściwym napisaniu CV. Tytułem zachęty dla polskich
doradców zawodowych dodamy, że jeśli w Polsce będziemy dążyć do podobnych
proporcji między liczbą podopiecznych prowadzonych przez jednego doradcę
zawodowego co w Holandii (ca. 60 osób) czy Szwecji (ca. 2) to w Polsce zapotrzebowanie na doradców zawodowych również będzie szło w tysiące
etatów… Poza tym, słabo rozwinięty system poradnictwa edukacyjnego i zawodowego
przez całe życie (tzw. lifelong guidance)” w tym „słabo rozwinięty system
profesjonalnych baz o dostępnych specjalistycznych ofertach edukacyjnych,
kursach, szkoleniach z wybranej tematyki” został zdiagnozowany jako problem w
dokumencie strategicznym „Perspektywa uczenia się przez całe życie”.
Niestety, bez względu czy to Polska czy
USA, praca pewna i łatwo dostępna rzadko jest dobrze opłacana. W następnym
Biuletynie przyjrzymy się przeciętnym zarobkom sprzedawców, recepcjonistek i
doradców zawodowych w Polsce.
Opracowała: Izabela Koryś
Biuletyn nr 13
Biuletyn Obserwatorium
Regionalnych Rynków Pracy
Nr 13
Bezrobocie
a wiek i poziom wykształcenia: Polska na tle UE
Jednym
z czynników w szczególny sposób wpływających na prawdopodobieństwo bezrobocia
jest poziom wykształcenia. W każdym z krajów UE, w tym w Polsce, grupą najbardziej wrażliwą na brak pracy są
osoby posiadające najniższe wykształcenie.
POBIERZ BIULETYN W PDF.
Wykres 1 pokazuje, jak wygląda
stopa bezrobocia w krajach UE w
zależności od poziomu wykształcenia (podział odpowiada normom
międzynarodowym
ISCED) w 1 kwartale 2010 roku (z wyłączeniem Malty, Szwecji i Belgii,
odnośnie których
brak danych. Bezrobocie wśród osób z wykształceniem podstawowym i
zasadniczym
zawodowym na Słowacji sięga wstrząsających 50%, na Litwie przekracza
40%, a w pozostałych dwóch krajach nadbałtyckich – na Łotwie i w Estonii
jest blisko
tej granicy. W kilku innych krajach, w Czechach, w Hiszpanii, na
Węgrzech i w
Bułgarii oscyluje pomiędzy 20 a
30%, w Polsce nieznacznie przekracza 20%. W pozostałych krajach
bezrobocie osób
z najniższym wykształceniem jest niższe niż Polsce, a m.in. w Holandii
oscyluje
w granicach 10%. Interesującym przypadkiem jest Grecja – jedyny kraj UE,
gdzie
bezrobocie wśród osób z wykształceniem średnim przewyższa bezrobocie
wśród
najsłabiej wykształconych.
Odwrotnie ma się sytuacja z bezrobociem osób posiadających
wykształcenie wyższe (od poziomu licencjata). Poziomy bezrobocia dla tej grupy
w każdym kraju UE są kilkukrotnie niższe niż w przypadku osób z wykształceniem
podstawowym, najgorsza sytuacja jest w krajach nadbałtyckich oraz w Hiszpanii,
Grecji i Irlandii. Na Łotwie, w Hiszpanii i w Estonii bezrobocie wśród osób posiadających wykształcenie
wyższe osiąga i przekracza 10%, a zatem jest wyższe niż średnia stopa
bezrobocia dla wszystkich aktywnych zawodowo w całej UE i dwukrotnie wyższe niż
stopa bezrobocia osób z wyższym wykształceniem w całej UE. W tych krajach
sytuacja jest trudna, tym bardziej, że w porównaniu do 4 kwartału 2009 nastąpił
dalszy dynamiczny wzrost bezrobocia w tej grupie. W kilku krajach UE sytuacja
osób wykształconych poprawiła się w ostatnim kwartale (Niemcy, Francja, Wielka
Brytania, Słowacja, Portugalia i Rumunia odnotowały spadek stopy bezrobocia w
tej grupie).
Wykres 1 Bezrobocie a
wykształcenie, Polska na tle krajów UE:
Wykres 2:
W Polsce od 4 kwartału 2008 roku, poziom bezrobocia osób z
wykształceniem wyższym utrzymuje się poniżej średniej UE, a począwszy od 2007
roku zaczął się szybko zbliżać do poziomu tej średniej (Wykres 2). Wcześniej
był zdecydowanie wyższy. Wydaje się, że wpływ na taką sytuację miało kilka
spośród czynników zmieniających krajobraz na polskim rynku pracy – emigracja,
która objęła znaczną grupę osób młodych i dobrze wykształconych, rozwój
gospodarczy i modernizacja gospodarki wywołujące wzrost zapotrzebowania na
osoby dysponujące wysokimi kompetencjami oraz dodatkowo, pogłębiające się
problemy na rynku pracy w innych krajach europejskich począwszy od 2008 roku.
Drugim, wartym omówienia, parametrem
wpływającym na poziom bezrobocia, jest wiek. Jeszcze w 2005 roku bezrobocie
wśród osób poniżej 25 roku życia w Polsce nie tylko ponad dwukrotnie
przekraczało unijną średnią (sięgając 40%), ale było również dużo wyższe niż w
innych krajach UE z wysoką stopą bezrobocia młodzieży (Słowacja – powyżej 30%,
Włochy i Grecja – ok. 25%). Tak wysokie bezrobocie wśród osób cechujących się,
ze względu na wiek, wysoką mobilnością przestrzenną, sprzyjało pojawieniu się
wysokiej migracji. Zwłaszcza, że pojawiły się dodatkowe czynniki ją
katalizujące – otwarcie części rynków pracy UE.
Na wykresie 3 dostrzec można, że wysoki
poziom bezrobocia młodzieży utrzymywał się w Polsce pomiędzy rokiem 2000 a 2004, potem zaś
gwałtownie wzrosło natężenie migracji w ramach UE. Ten trend utrzymywał się
mniej więcej do roku 2007-8, kiedy coraz gorsza sytuacja ekonomiczna (w tym na
rynku pracy) w wielu krajach europejskich osłabiła presję migracyjną.
Bezrobocie wśród młodzieży osiągnęło najniższy poziom w 3 kwartale 2008, na
poziomie niewiele powyżej 15% i od tego czasu wzrosło niemal o 2/5 do poziomu
25%. Jednak dynamika jego zmian (choć nie spadająca poniżej 0 od 6 kwartałów –
z minimalnym wyjątkiem 2 kwartału 2009) jest w ciągu ostatniego pół roku
mniejsza niż dla ogólnej stopy bezrobocia w Polsce (wykres 3).
Wykres 3:
Wykres 4 i 5
pokazują, na ile poprawiła się względna sytuacja ludzi młodych na rynku
pracy w
Polsce zarówno w porównaniu z krajami regionu, jak i południa Europy
(PIGS, tym
razem bez Irlandii). W wypadku krajów Europy Południowej, obecnie tylko w
Portugalii bezrobocie wśród młodzieży jest na niższym poziomie niż w
Polsce,
podczas gdy na początku wieku sytuacja w Polsce była nieporównanie
gorsza niż w każdym z tych krajów. Zmiana sytuacji nastąpiła w roku
2007. W regionie, w
lepszej sytuacji niż w Polsce są ludzie młodzi w lepiej rozwiniętych
Czechach i
Słowenii, oraz w Bułgarii również po 2007 roku przeżywającej okres
wzmożonej emigracji.
Wykres 4:
Wykres 5:
Ostatni interesujący problem, który zostanie przeanalizowany w tym
biuletynie dotyczy relacji między omówionymi tu czynnikami wpływającymi
na
bezrobocie. Wykres 11 pokazuje w jaki sposób wykształcenie wpływa na
bezrobocie
wśród osób w wieku 15-24. Osoby w tym wieku posiadające wykształcenie
podstawowe lub zawodowe i trafiające na rynek pracy narażone są na duże
ryzyko bezrobocia. Na Słowacji
bezrobocie w tej grupie przekracza 60%, na Łotwie i w Hiszpanii oscyluje
w
granicach 50%, a w kilku innych krajach (Bułgaria, Czechy, Węgry,
Irlandia,
Estonia) przekracza 40. Nie ma pełnych danych dotyczących UE, ale
uwzględniając
wzrosty w wielu państwach w stosunku do ostatniego kwartału 2009,
zapewne
oscyluje w granicach 30%. W zdecydowanie lepszej sytuacji są absolwenci
wyższych uczelni, ale nawet w tym wypadku bezrobocie w niektórych
przypadkach
przekracza 20% (Hiszpania, Słowacja, Portugalia, kraje nadbałtyckie). W
Polsce
odpowiednio bezrobocie osób z wykształceniem podstawowym i zawodowym
przekracza 30%, a osób z wykształceniem wyższym przekracza 20% (UWAGA!,
ze względu na ustalony przez
Eurostat przedział wieku dane dotyczące osób z wykształceniem wyższym
mogą być
nieco mylące – trzeba uwzględnić okres niezbędny na znalezienie
pierwszej pracy
po studiach).
Sytuacja osób młodych na rynku pracy UE stała się trudna. Pomimo, że w
większości krajów UE na rynek pracy trafiają obecnie względnie małe i dość
dobrze wykształcone kohorty pracowników w tym przedziale wiekowym, wyraźnie nie
ma dla nich dobrych możliwości uzyskania zatrudnienia. Polska nie jest pod tym
względem wyjątkiem. Trudno jednak ocenić w sposób jednoznaczny, czy wpływ na to
ma ustawodawstwo chroniące (starszych) pracowników, czy inne czynniki.
Podsumowując trzeba zaznaczyć, że wyniki z dla Polski są gorsze niż 2
poprzednich kwartałach. Tempo wzrostu stopy bezrobocia przyspieszyło w stosunku
do wielu innych krajów UE i można obawiać się, że z opóźnieniem do Polski
dociera pogorszenie sytuacji na rynku pracy. Jednocześnie w dłuższej
perspektywie czasowej widać następującą od 2005 roku ogromną poprawę sytuacji na rynku pracy, szczególnie odczuwalną dla
ludzi młodych i osób z wyższym wykształceniem. Kryzys gospodarczy w Europie
wstrzymał proces spadku stopy bezrobocia w Polsce, ale wciąż zarówno
bezwzględnie, jak i względnie parametry polskiego rynku pracy są zdecydowanie
lepsze niż po recesji z początku wieku i niż w momencie wejścia do UE.
Pewien niepokój budzi ponowny wzrost bezrobocia ludzi młodych. Może on
wywołać kolejną falę emigracji, kryzys zaufania do edukacji, a w perspektywie
kilku lat pogłębić kryzys demograficzny w Polsce. Pomimo, że sytuacja Polski
jest lepsza niż kilku innych krajów Europy, to wciąż rozczarowuje, a w dodatku
obecny stan jest zasługą nie tyle któregokolwiek rządu, co operatywności
obywateli, decydujących się na emigrację.
Opracowała: Izabela Koryś
Biuletyn nr 12
Biuletyn Obserwatorium
Regionalnych Rynków Pracy
Nr 12
Bezrobocie
w Polsce na tle sytuacji w UE
Dane
Eurostatu pochodzą z badań LFS
(Labour Force Survey, w Polsce LFS realizowanego jako BAEL – Badanie
Aktywności
Ekonomicznej Ludności) i pozwalają w precyzyjny sposób porównywać poziom
bezrobocia w krajach Unii Europejskiej. Dzięki systematycznie
publikowanym wynikom możemy spojrzeć na stan europejskiego rynku pracy
po trudnym
gospodarczo roku 2009 (i równie skomplikowanej I połowie obecnego) oraz
odnieść
to do sytuacji w Polsce.Względnie długie szeregi czasowe publikowane na
stronach Eurostatu pozwalają spojrzeć na te procesy również w
perspektywie
historycznej.
POBIERZ BIULETYN W PDF
Choć
jednym z najdotkliwszych społecznie skutków transformacji systemowej w
Polsce
było powstanie zjawiska bezrobocia (i jego skala przekraczająca 20%), to
w I dekadzie XXI wieku, stopa bezrobocia znacząco spadła. Po roku 2008
zbliżyła się ona do
średnich poziomów krajów UE, podczas gdy jeszcze w okresie bezpośrednio
poprzedzającym akcesję do UE (maj 2004) była nawet ponad dwukrotnie
wyższa.
Największy wpływ na ten stan miały 4 czynniki. Po pierwsze, dobra
koniunktura i
dość szybkie tempo rozwoju gospodarczego Polski w okresie pomiędzy
cyklicznymi
recesjami z lat 2000-2001 i 2008-2009. Po drugie, pozytywne efekty
związane z
integracją Polski z UE – zwłaszcza otwarcie rynku dóbr i usług oraz
idący za
tym systematyczny wzrost eksportu a także wzrost bezpośrednich
inwestycji
zagranicznych z krajów UE. Po trzecie, wzrost popytu wewnętrznego
wynikający ze
wzrostu dochodów zamożności Polaków. Po czwarte wreszcie, gwałtowny
wzrost
emigracji pomiędzy latami 2004-2007, związany z poakcesyjnym otwarciem
rynku
pracy dla Polaków przez kolejne kraje UE, który wpłynął na ograniczenie
podaży
na rynku pracy (zwłaszcza wśród ludzi młodych – tzw. absolwentów) o
kilkaset
tysięcy do miliona osób, co przekłada się na kilka punktów procentowych
poziomu
bezrobocia.
Wykres
1: Stopa bezrobocia: Polska na tle Unii Europejskiej krajów strefy Euro
Źródło:
Eurostat, oprac. własne
Przyglądając się uważniej zmienności
stopy bezrobocia w Polsce na tle krajów UE (wykresy 2-4), dostrzec można, że od
2008 roku staje się ona zbieżna zarówno z tym, co co dzieje się w dużych
krajach UE, takich jak Francja, Niemcy, Włochy czy Wielka Brytania; w krajach
regionu (nowe kraje członkowskie UE), jak i w większości krajów południa Europy
i Irlandii (PIGS[1]),
silnie dotkniętych kryzysem finansowym. Te ostatnie, z racji swej stosunkowo niedawnej akcesji do
UE i wciąż pewnej w niej peryferyjności stanowią dobry punkt odniesienia dla
porównań z Polską.
Wykres 2. Stopa bezrobocia:
Polska na tle największych krajów UE
Źródło:
Eurostat, oprac. własne
Analizując dane, wyraźnie niekorzystnie wyróżnia się
sytuacja w Hiszpanii, gdzie od końca 2007 roku bezrobocie zaczęło dynamicznie
rosnąć. Podobna sytuacja ma miejsce w gospodarkach krajów nadbałtyckich: Litwy,
Łotwy i Estonii, również silnie odczuwających kryzys finansowy oraz - co już
jest bardziej zaskakujące – na Słowacji. Poziom bezrobocia u naszego
południowego sąsiada zaczął dynamicznie wzrastać w roku 2009, gdy Słowacja wprowadziła
Euro i w związku z tym silnie odczuła brak możliwości dewaluacji waluty (i
związaną z tym utratę konkurencyjności) w warunkach kurczącego się popytu na
świecie (por wyk. 3).
Wykres 2 pokazuje jednak, że podczas gdy
dwa kwartały temu stopa bezrobocia w Polsce była właściwie równa niemieckiej i brytyjskiej, a także francuskiej i włoskiej, teraz jest już najwyższa ze wszystkich tych krajów. Podczas gdy tam
można obserwować stabilizację bądź lekką poprawę sytuacji na rynku pracy, w
Polsce dość zaskakująco pogarsza się sytuacja.
Wykres 3. Stopa bezrobocia:
Polska na tle nowych krajów członkowskich
Źródło:
Eurostat, oprac. własne
Pocieszającym może być jednak fakt, że Polska z kraju z
wyjątkowo wysokim jak na Europę poziomem bezrobocia stałą się europejskim
średniakiem – co należy odczytywać jako sukces. Przecież w 2005 roku stopa
bezrobocia w Polsce przekraczała niemal 2-krotnie niemiecką, niemal 3-krotnie włoską i 4-krotnie brytyjską, teraz zaś
różnice są wciąż niewielkie, a w 2009 roku właściwie nie występowały. Podobnie, Polska w połowie dekady miała najwyższe bezrobocie w regionie, któremu dorównywało
jedynie słowackie. Obecnie aż połowa krajów regionu ma wyższą niż Polska stopę
bezrobocia, a pozostałe –zbliżoną do polskiej.
Wykres 4. Bezrobocie w Polsce na tle
krajów Południowoeuropejskich i Irlandii
Źródło:
Eurostat, oprac. własne
Warto
jednak zwrócić uwagę na gwałtowny wzrost bezrobocia w Polsce pomiędzy 3
kwartałem 2009 r. a pierwszym kwartałem 2010 r.. Tempo wzrostu jest niemalże
porównywalne odnotowywanym w Hiszpanii w dwóch najgorszych kwartałach (II poł.
roku 2008). Wykres 5 pokazuje dynamikę zmian stopy bezrobocia Polski i Hiszpanii (dane
dotyczące Hiszpanii są przesunięte o 4 kwartały). Jeśli uwzględnić czynniki,
które mogły opóźnić efekty zmian gospodarczych w Polsce w porównaniu z
Hiszpanią (korzyści z akcesji, zmienny kurs walutowy w stosunku do Euro, znaczący
w porównaniu z poprzednimi okresami napływ pomocy unijnej) i przy założeniu, że
to opóźnienie wyniosło 4 kwartały, widać zdumiewające
podobieństwo w tych dynamikach. Podobne analogie, już bez przesunięcia
czasowego, można obserwować pomiędzy Polską a Estonią, Litwą i w pewnej mierze Węgrami.
Wykres 5: Procentowa dynamika wzrostu
stopy bezrobocia w Polsce i Hiszpanii (dane dla Hiszpanii przesunięte o 4
kwartały)
Źródło:
Eurostat, oprac. własne
Podsumowując,
zaznaczyć trzeba, że wyniki z I kwartału 2010 r. są dla Polski zdecydowanie
gorsze niż z poprzednich dwóch kwartałów. Tempo wzrostu stopy bezrobocia
przyspieszyło w stosunku do wielu innych krajów UE i
można obawiać się, że do Polski z opóźnieniem dociera pogorszenie sytuacji na rynku
pracy. Jednocześnie w dłuższej perspektywie czasowej widać postępującą od 2005
roku ogromną poprawę sytuacji na rynku pracy, szczególnie odczuwalną dla ludzi
młodych i osób z wyższym wykształceniem. Kryzys gospodarczy w Europie wstrzymał proces spadku stopy
bezrobocia w Polsce, ale wciąż zarówno bezwzględnie, jak i względnie parametry
polskiego rynku pracy są zdecydowanie lepsze niż po recesji z początku wieku i niż w
momencie wejścia do UE.
Opracowała Izabela Koryś
[1]
Mianem tym określa się Portugalię, Włochy, Irlandię, Grecję i Hiszpanię.
Biuletyn nr 11 Biuletyn Obserwatorium Regionalnych Rynków Pracy
Nr 11
Polityka
zatrudnienia w firmach w 2010r.: wyniki badań cz. 4
W ramach projektu Obserwatorium
Regionalnych Rynków pracy, zespół ekspertów z Uniwersytetu Jagiellońskiego i
Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie pod kierunkiem prof. Jarosława Górniaka
przygotował autorski kwestionariusz do pomiaru zjawisk na rynku pracy. Badanie
na próbie 2530 przedsiębiorstw zrealizował w dniach 06.04-10.05.2010 Urząd Statystyczny
w Krakowie.
W poprzednim biuletynie zajęliśmy się
preferencjami pracodawców względem wielu, płci i kwalifikacji poszukiwanych pracowników. W obecnym przyjrzymy się bliżej
polityce zatrudnienia i planom rekrutacyjnym przedsiębiorców na 2010 r.
POBIERZ BIULETYN W PDF
Polityka zatrudnienia w firmach
Zanotowany w 2009
r. spadek zatrudnienia widoczny był również w wynikach sondażu Obserwatorium –
przedsiębiorcy deklarowali zmniejszenie zatrudnienia o 2,3% między 2008 r. a
2009 r., a więc prawie o tyle samo, ile wzrosła w tym okresie stopa bezrobocia
rejestrowanego. W firmach członkowskich Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej
spadek zatrudnienia był mniejszy i wyniósł (w analogicznym okresie) 0,5%.
Generalnie, zauważyć można duży wpływ koniunktury gospodarczej na
decyzje zatrudnieniowe w przedsiębiorstwach. W 2009 r., gdy na rynku panowała
niepewność kierunków zmian, firmy przyjęły taktykę wyczekiwania. 34,8%
przedsiębiorstw zmniejszyło zatrudnienie, 32,7% - zwiększyło, a 32,5% – nie
zmieniło jego poziomu.


Wpływ dekoniunktury na destabilizację poziomu zatrudnienia
uwidocznił się także w wymiarze regionalnym. W dwóch regionach (Wschodnim i Centralnym) poziom
zatrudnienia pozostał względnie stały, ale w czterech było więcej firm
redukujących zatrudnienie niż rozwijających je. Porównując odsetek zwiększających i
zmniejszających zatrudnienie można wyróżnić:
- 2 regiony o
wyraźnej przewadze przedsiębiorstw
zmniejszających zatrudnienie nad zwiększającymi (Południowo- Zachodni –
ponad 11 pkt. proc. różnicy, Południowy – ponad 6 pkt. proc.);
- 2 regiony o
nieznacznej przewadze przedsiębiorstw
zmniejszających zatrudnienie nad zwiększającymi (Północno-Zachodni i
Północny);
- 2 regiony o
nieznacznej przewadze przedsiębiorstw
zwiększających zatrudnienie nad zmniejszającymi (Centralny i Wschodni);

Dla celów analitycznych, wśród firm zmieniających poziom zatrudnienia w
2009 roku wyodrębniliśmy 25% przypadków skrajanych – a więc firm, w których
liczba zwalnianych bądź zatrudnianych pracowników była największa (innymi
słowy, które zanotowały największą ilościową zmianę zatrudnienia między 2008 r.
a 2009 r.). Zabieg ten wykazał, że za
globalną wartość odnotowanych wzrostów i spadków poziomu zatrudnienie odpowiada
niewielka grupa przedsiębiorstw, co potwierdza zasadę Pareto (80/20, w tym
przypadku jest to 87/13).
W grupie „Rekrutujących”, liczącej 208 podmiotów, mediana wyniosła 20
osób a średnia – 57,5 osób. Grupa ta zatrudniła łącznie11.952 osób, co
stanowiło blisko 88% łącznego wzrostu
poziomu zatrudnienia odnotowanego wśród tych firm, które zwiększyły liczbę
zatrudnionych. 5
przedsiębiorstw najintensywniej „rekrutujących” odpowiadało
aż za 35,4% łącznego wzrostu poziomu zatrudnienia.
W grupie „Redukujących” (N= 205), mediana wyniosła 29 osób a średnia –
71,1 osób. Grupa ta zwolniła łącznie 14.570 osób, co stanowiło blisko 86% łącznego spadku poziomu zatrudnienia
odnotowanego wśród tych firm, które zmniejszyły liczbę zatrudnionych. 5 przedsiębiorstw najmocniej
zmniejszających zatrudnienie odpowiadało za aż 33,1% łącznego spadku poziomu
zatrudnienia.

Prognozy
dotyczące zmian poziomu zatrudnienia (do końca 2010 r.)
Wśród
badanych podmiotów widoczna jest duża ostrożność co do prognozowanych zmian w poziomie zatrudnienia – sygnały dochodzące z rynku nie są jeszcze na tyle jednoznaczne, by przełożyły się one na wyraźny
trend. W maju 2010 r. 25% przedsiębiorstw zakładało nabór personelu,
natomiast 13% oczekiwało spadku zatrudnienia do końca roku. Aż 62% firm nie
przewidywało zmian w poziomie zatrudnienia. Dwukrotna przewaga firm planujących zatrudniać nad
tymi, które będą zwalniać jest optymistyczna.
Należy być jednak świadomym ograniczeń. Prognozowanie wzrostu lub
spadku zatrudnienia wyłącznie na podstawie liczbowej przewagi firm
planujących
zwolnienia lub rekrutacje (na tym podejściu oparty jest np. Barometr
Manpower),
pomijają kwestię oczekiwanej globalnej wielkości zmiany wyrażonej w
liczbie
osób, o którą wzrośnie lub zmaleje poziom zatrudnienia. Jeśli zastosowalibyśmy metodę Manpower do wyników naszego badania, moglibyśmy optymistycznie ogłosić koniec problemów
na rynku pracy. Niestety, jeśli zapytamy ilu konkretnie pracowników firmy
planują zwolnić a ilu zatrudnić, to okazuje się, że pomimo dwukrotnej przewagi
liczby firm deklarujących zatrudnianie nowych pracowników, skala planowanych
redukcji zatrudnienia jest tak duża że globalnie
można oczekiwać spadku zatrudnienia o ponad 4 tys. osób. Konkluzje z tych dwóch podejść są zatem przeciwstawne.
Dopiero w przyszłym roku będzie można stwierdzić, który z parametrów – stosunek
przedsiębiorstw zatrudniających do redukujących czy globalna wartość
oczekiwanych zmian – jest lepszym prognostykiem kierunku trendu.

W 2010 roku 351
prognozowało wzrost zatrudnienia. Za wysoką średnią (12,7 osoby) przy niskim
poziomie mediany (3 osoby) odpowiadają jednostkowe firmy, planujące duże nabory
pracowników (maksymalnie 510 osób),
bowiem jedynie 10% badanych firm planuje zatrudnić więcej niż 24 osoby. Sumaryczna
wartość prognozowanego wzrostu zatrudnienia wyniosła 4.487 osób.
W 2010 roku spadek
zatrudnienia prognozowały 172 firmy. Podobnie jak w przypadku zakładanego wzrostu,
wysoka wartość średnia (51,9 osoby) przy niskim poziomie mediany (6,5 osoby) świadczy
o oczekiwanych zwolnieniach grupowych w kilku dużych przedsiębiorstwach. 10% firm
planuje zmniejszyć zatrudnienie o więcej niż 60 osób. Całkowitą wartość determinują spektakularne zwolnienia w 3 firmach;
które w 2010 roku planują razem zmniejszyć zatrudnienie aż o 5 tysięcy osób!. Łącznie, prognozowane zmniejszenie poziomu
zatrudnienia ma wynieść 8.928 osób. W badanej próbie wielkość planowanego zmniejszenia
zatrudnienia wyraźnie przewyższała wartość zwiększenia zatrudnienia (różnica
wynosi 4,441 osób).
Poziom wynagrodzeń
Pomimo spadku dynamiki wzrostu gospodarczego między 2008 r. a 2009 r.
i wzrostu bezrobocia, dynamika wzrostu wynagrodzeń pozostała dodania. W tym
okresie, wśród badanych przedsiębiorstw, wzrost poziomu płac. zadeklarowało 44%
przedsiębiorstw, podczas gdy spadek 10%. W 46% firm pensje pozostały bez zmian.
Prognozy na 2010 r. były już skromniejsze – wzrostu wynagrodzeń oczekuje 30%
przedsiębiorstw, 68% zakłada że pozostaną one bez zmian, spadku spodziewa się
tylko 2 % badanych firm.

Najbardziej skłonne do podwyżek okazały się przedsiębiorstwa duże.
Wśród nich płace podniosło w ubiegłym roku aż 60% a 56% prognozuje uczynić to
także w 2010 r. Dla porównania, w minionym roku wynagrodzenia wzrosły tylko w 31% najmniejszych
podmiotów gospodarczych. Jedynie 16% mikroprzedsiębiorstw planuje podnieść je również w tym.
Większa „hojność” dużych firm wynika zapewne nie tylko z potencjalnie
większych zysków wynikających z efektu skali. Równie istotna wydaje się w tym
przypadku presja na wynagrodzenia ze strony związków zawodowych, podmioty
największe są jednocześnie najbardziej uzwiązkowione a negocjacje płacowe zamieniać się
mogą w spór zbiorowy.
Pakiet
antykryzysowy
Na zakończenie warto wspomnieć o pakiecie antykryzysowym (czyli
ustawie z dn. 1 lipca 2009 o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracownikówi przedsiębiorców) pozwalającej pracodawcom ubiegać się min. dopłaty do wynagrodzeń, dofinansowanie składek na ubezpieczenie społeczne, dofinansowanie
kosztów szkoleń. W założeniach pakiet miał stabilizować zatrudnienie w okresie
dekoniunktury i spadku zamówień. W praktyce, jego skuteczność była ograniczona.
Na 2180 przedsiębiorstw, które odpowiedziały na to pytanie, z pakietu
skorzystało tylko 29 (czyli 1%). Brak zainteresowania pakietem pracodawcy
wyjaśniali: ograniczeniami biurokratycznymi i proceduralnymi (47%), dobrą sytuacją przedsiębiorstwa która nie uprawniała do pomocy ze strony państwa (37%), nieznajomością instrumentów
pakietu (36%), niedostosowaniem tychże do faktycznych potrzeb przedsiębiorstwa
(31%), niespełnieniem kryteriów formalnych (9%), wreszcie – zbyt późnym
wdrożeniem projektu 9%.
Bardziej pomocne okazały się zmiany w kodeksie pracy. 115 firm
skorzystałoz wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy do 12 miesięcy, natomiast213 przedsiębiorstw z wprowadzenia indywidualnego rozkładu czasu pracy.
Na podstawie analiz prof. Jarosława Górniaka – oprac. Izabela Koryś
Biuletyn nr 10 Biuletyn Obserwatorium Regionalnych Rynków Pracy
Nr 10
Preferencje w zatrudnieniu: wyniki badań cz.3
W
ramach projektu Obserwatorium Regionalnych Rynków pracy, zespół
ekspertów z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Ekonomicznego w
Krakowie pod kierunkiem prof. Jarosława Górniaka przygotował
autorski kwestionariusz do pomiaru zjawisk na rynku pracy. Badanie na
próbie 2530 przedsiębiorstw zrealizował Urząd Statystyczny w Krakowie w
dniach 06.04-10.05.2010 r.
Poniżej prezentujemy wyniki dotyczące preferencji
dotyczących wieku, płci, wykształcenia i kwalifikacji zatrudnianych
pracowników.
Izabela Koryś
Dyrektor Obserwatorium
Regionalnych Rynków Pracy.
Profil poszukiwanych pracowników
Wspólnym celem polityki edukacyjnej oraz polityk rynku pracy jest dopasowanie
podaży pracy do popytu[1].
Sporą trudność stanowi jednak określenie faktycznego, a tym bardziej przyszłego
popytu na konkretne umiejętności i specjalizacje – proces edukacyjny cechuje
się sporą inercją a od otwarcia nowej klasy w liceum zawodowym lub nowego
kierunku studiów do wejścia absolwentów na rynek pracy upływa 3-5 lat. Równie
trudne jest określenie deficytowych obecnie zawodów, tym bardziej że stosowane
metody (analiza ogłoszeń z ofertami pracy[2]
lub bezpośrednie badania sondażowe wśród pracodawców[3])
przynoszą często rozbieżne wyniki.
Badanie rynku pracy przeprowadzone przez Obserwatorium Regionalnych
Rynków Pracy również uwzględniło kwestię popytu na poszczególne zawody i
charakterystykę poszukiwanych kandydatów do pracy.
Stanowiska do obsadzenia
Na wykresie 1 przedstawiono stanowiska, na które przedsiębiorstwa
(N=2530) poszukiwały w maju 2010 r. pracowników. Listę otwierają dyrektorzy i
kierownicy, poszukiwani prawie w co piątym przedsiębiorstwie, zwłaszcza w branży
górniczej, firmach wytwarzających i przesyłających energię elektryczną, dostarczających
wodę oraz w administracji publicznej (w pozostałych branżach zapotrzebowanie na
dyrektorów i specjalistów z reguły przekraczało 10% ogółu wakatów.
Wynik ten, choć wydaje się nieco zaskakujący, potwierdzają także inne
źródła – już w 2009 r. rozpoczęły się zmiany w strukturze kadr menedżerskich,
ponieważ cześć menedżerów nie poradziła
sobie z wyzwaniami, jakie przyniósł światowy kryzys finansowy. Z kolei większa
podaż bezrobotnych menedżerów (a więc osób bardziej elastycznych przy
negocjowaniu wynagrodzenia) zachęca przedsiębiorstwa do wymiany kadr: „kosztownych”
dyrektorów, często z kilku i kilkunastoletnim doświadczeniem zamienia się na
„tańszych”, dopiero rozpoczynających karierę w danej firmie.
Wykres 1. Stanowiska, na które poszukiwani są pracownicy

Źródło: J. Górniak,
Badanie ORRP 2010
Nie jest zaskoczeniem, że pracowników na stanowiska
kierownicze poszukują firmy duże, chcące zatrudnić również informatyków i
specjalistów ds. baz danych, a także sprzedawców i kasjerów (po 11,9% wskazań
na te kategorie).
Firmy małe i mikro, poszukują przede
wszystkim wykwalifikowanych robotników budowlanych, mechaników, lakierników,
ślusarzy, kierowców i operatorów sprzętu do robót ziemnych, sprzedawców i
kasjerów oraz przedstawicieli handlowych.
Trudności ze znalezieniem pracowników i
sposoby ich poszukiwania
Pomimo ponownego wzrostu bezrobocia (w
2009 r. stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła do 11,9% z 9,5% w 2008 r.), 45%
przedsiębiorstw poszukujących w ubiegłym roku[4]
pracowników, miało trudności w znalezieniu odpowiadających im kandydatów.
Jako powód, pracodawcy najczęściej wskazywali
brak kandydatów o odpowiednich umiejętnościach (32%) i doświadczeniu (30%) oraz
zbyt wysokie oczekiwania płacowe potencjalnych pracowników (13%). Niski odsetek
wskazań braku odpowiedniego wykształcenia oznacza, że wykształcenie formalne
jest w Polsce słabym korelatem posiadanych umiejętności (por. Wykres 2).
Pracodawcy poszukują pracowników doświadczonych i wykwalifikowanych (o umiejętnościach
związanych z posiadanym doświadczeniem zawodowym).
Wykres 2: Największa trudność w
znalezieniu pracowników w 2009 r., w odsetkach

Źródło: I. Koryś,
Badanie ORRP 2010
Duże znaczenie, jakie w ocenie pracodawców odgrywa ją doświadczenie i kwalifikacje
pracowników może tłumaczyć znaczącą rolę ustnych rekomendacji w procesie
rekrutacji (por. wykres 3). W jednej czwartej przedsiębiorstw (24%) nowych
pracowników szukano „za pośrednictwem krewnych, znajomych i dotychczasowych
pracowników” – popularność tego nieformalnego kanału rekrutacji w zasadzie
dorównywała zamieszczaniu ogłoszeń w prasie (25%), zaś przewyższała odsetek korzystających
z usług Powiatowego Urzędu Pracy czy poszukujących przez Internet.
Marginalna
rola praktyk, staży, giełd pracy i rekrutacji w szkołach
wynika zapewne z powrotu do „rynku pracodawcy” – podaż potencjalnych
już wykwalifikowanych i doświadczonych pracowników jest na tyle duża (a
ich oczekiwania płacowe
ciągle jeszcze umiarkowane), że firmy nie są zainteresowane kosztownym
szkoleniem i przyuczaniem do zawodu absolwentów.
Wykres 3: Najważniejszy sposób poszukiwania nowych pracowników w 2009
r., w odsetkach

Źródło: I. Koryś,
Badanie ORRP 2010
Oczekiwania względem pracowników: poziom wykształcenia
Poszukując pracowników, pracodawcy preferują osoby z wykształceniem wyższym
(36%) i średnim (34%). 23% pracodawców chcących zatrudnić w 2010 roku
pracowników poszukuje osób z wykształceniem zawodowym. Najmniejsze szanse na
zatrudnienie mają osoby o wykształceniu podstawowym i gimnazjalnym (7%).
Informacje te należy jednak rozpatrywać w odniesieniu do konkretnych
typów stanowisk. Jest oczywistym, że wyższego wykształcenia oczekuje się od
pracowników zatrudnianych na stanowiska kierownicze, w działach marketingu i
reklamy, na stanowiska inżynierów,
architektów czy osób wykonujących zawody związane z ochroną zdrowia. Oczekiwanie
dyplomu studiów wyższych w przypadku pracowników administracyjnych, biurowych, urzędniczych,
agentów ubezpieczeniowych, przedstawicieli handlowych i pośredników, techników
i mistrzów czy księgowych oczywiste już nie jest (pytaniem jest czy jest także
zasadne). Wydaje się, że wynika to z dużej podaży pracowników i/lub znacznej
dewaluacji dyplomu ukończenia studiów wyższych, do których przyczynił się boom
edukacyjny na prywatne uczelnie o różnej, często bardzo słabej jakości.
Wykształcenie średnie jest preferowane w przypadku takich stanowisk
jak: magazynierzy, pracownicy pomocniczy ds. transportu, kucharze, barmani,
kelnerzy, recepcjoniści hotelowi, drukarze, elektrycy, elektromechanicy,
monterzy linii elektrycznych, monterzy elektronicy, kierowcy, operatorzy
sprzętu do robót ziemnych i urządzeń pokrewnych (choć w przypadku tej kategorii podobny procent wskazań
uzyskało wykształcenie zawodowe). Pracowników z wykształceniem zawodowym
preferuje się na typowe stanowiska rzemieślnicze: wykwalifikowani robotnicy
budowlani, murarze, dekarze, cieśle, hydraulicy, operatorzy maszyn i urządzeń,
masarze, piekarze, cukiernicy, krawcy, stolarze meblowi, szwaczki, obuwnicy,
mechanicy, lakiernicy, kowale, ślusarze.
Oczekiwania względem pracowników: wiek pracowników
Większość
pracodawców zadeklarowała, że wiek zatrudnianego pracownika
jest dla nich obojętny. Preferencje względem wieku określiło 42%
badanych
przedsiębiorstw. Kategoriami zawodów, w których wiek odgrywa istotną
rolę (na
korzyść młodych) są stanowiska magazynierów, pracowników pomocniczych
transportu, kucharzy, barmanów, kelnerów i recepcjonistów hotelowych.
Wykres 4:
Oczekiwania co do wieku kandydatów na dane stanowisko (średnie z wskazań tych, którzy wyrazili preferencje)

Źródło: J. Górniak,
Badanie ORRP 2010
Generalnie,
górna i dolna granica preferowanego wieku wskazuje, że w większości
zawodów pracownicy są atrakcyjni dla pracodawców maksymalnie przez
okres 20 lat kariery zawodowej – mniej więcej między 25 a 45 r. ż..
Najpierw są
młodzi i niedoświadczeni, później szybko stają się „za starzy” (por.
wyk.4).
W gastronomii i hotelarstwie, do prac prostych oraz w grupie
elektryków, elektromechaników i monterów preferuje się młodych kandydatów
(dolna granica wieku 21-24 lata), przestających być atrakcyjnymi już ok.35 r. ż.
Wynik ten wydaje się dość niepokojący, nie tylko w kontekście planów wydłużenia
wieku emerytalnego i polityki aktywizacji pracowników w wieku 50+. Praca
recepcjonisty hotelowego, podobnie jak robotnika niewykwalifikowanego nie
wyposaża pracownika w specyficzne umiejętności, które po 10 latach stażu
nabierają szczególnej wartości na rynku pracy. Jeśli po 35 roku życia osoby te
stracą pracę, będą szczególnie zagrożone długotrwałym bezrobociem. Ich
szkolenie i przekwalifikowanie z puli aktywnych form zatrudnienia będzie
wymagało wyższych nakładów finansowych.
Jedyne grupy zawodowe, w których akceptuje się pracowników starszych
(do 50 r. ż.) to zawody medyczne i nauczycielskie – czyli te, w których dłuższy
staż pracy przekłada się z reguły na wyższe kwalifikacje i kompetencje. Na tej
samej zasadzie, na stanowiska kierownicze i do zawodów medycznych preferowani
są pracownicy z doświadczeniem, w ich przypadku dolna granica wieku to 30 lat.
Oczekiwania względem pracowników: płeć pracowników
Obojętność względem płci przyszłych pracowników zadeklarowało 40%
badanych, którzy w 2010 r. poszukiwali pracowników i odpowiedzieli na pytanie o
płeć potencjalnych kandydatów. Wśród tych, którzy określili preferencje
względem płci, dominują wskazania na mężczyzn (53,%). Zatrudnić kobiety woli tylko
7,5% ankietowanych.
Stanowiskami, na które wciąż preferuje się mężczyzn są: stanowiska
elektryków, elektromechaników, monterów linii elektrycznych, monterów
elektroników, mechaników, lakierników, kowali, ślusarzy, operatorów maszyn i
urządzeń, kierowców, operatorów sprzętu do robót ziemnych i urządzeń
pokrewnych, wykwalifikowanych robotników budowlanych, ale też inżynierów,
geodetów, architektów. Zawody te tradycyjnie postrzegane są jako męskie,
wymagające bądź to siły fizycznej, bądź kompetencji technicznych, standardowo kojarzonych
z mężczyznami.
Typowo kobiecymi zawodami (choć o wciąż wyższej lub równej liczbie
wskazań na mężczyzn) są pracownicy do prac prostych, księgowi, sprzedawcy i
kasjerzy oraz pracownicy gastronomii i hotelarstwa (por. wyk. 5).
Krzepiący
jest wysoki odsetek deklarowanej przez pracodawców
obojętności względem płci kandydata na stanowiskach wymagających
wiedzy,
kompetencji i kwalifikacji – w sektorach doradztwa finansowego i
marketingu (92%), informatycznym (88%),
farmaceutycznym i ochrony zdrowia (85%), w księgowości (77%), w
działach
handlowych (67%), w administracji (65%) a także na stanowiskach
kierowniczych
(63%). Pozostaje mieć nadzieję, że deklaracje te znajdują
odzwierciedlenie w konkretnych decyzjach rekrutacyjnych. Sporym
zaskoczeniem jest silna chęć
zatrudniania mężczyzn w wysoce sfeminizowanym sektorze szkolnictwa i
edukacji
(50% poszukujących kandydatów pracodawców chciałoby zatrudnić
mężczyznę, dla
50% płeć jest obojętna, nikt nie preferuje kobiet w tej roli).
Wykres 5: Preferencje względem płci
pracownika na aktualnie obsadzane stanowiska pracy

Źródło: I. Koryś,
Badanie ORRP 2010
Oczekiwania względem pracowników: umiejętności
Odpowiadając na pytanie o pożądane umiejętności lub cechy kandydatów, ich
przyszli pracodawcy wskazywali przede wszystkim kompetencje ogólne i cechy
osobowe (wśród których najczęściej wymieniano komunikatywność, dokładność,
pracowitość, umiejętność pracy w grupie). Posiadanie specjalistycznej wiedzy
zawodowej – choć istotne – znalazło się na drugim miejscu pod względem wskazań,
na trzecim uplasowało się doświadczenie (por. wyk.6). Interesujące, że
najważniejsza dla pracodawców jest właściwa postawa pracownika i stosunek do
pracy – czyli coś, co trudno jest zmierzyć
i trafnie oszacować w procesie rekrutacji a na co w niewielkim stopniu można
wpływać w sposób zinstytucjonalizowany, np. przez system szkolnictwa.
Zaskakująco mało istotne okazały się: znajomość języków obcych, certyfikaty i
kursy, znajomość programów komputerowych i urządzeń biurowych, czyli wszystko
to, czym w potocznym przekonaniu powinien wyróżniać się idealny pracownik.
Wykres 6: Zbiorcze zestawienie
umiejętności, których oczekuje się od kandydatów do pracy

Źródło: J. Górniak,
Badanie ORRP 2010
oprac. Izabela Koryś na podstawie analiz i wniosków prof. dr. hab.
Jarosława Górniaka (UJ)
[1]
Służyć temu ma min. dofinansowanie kształcenia na kierunkach o kluczowym
znaczeniu dla gospodarki opartej na wiedzy (tzw. kierunki zamawiane) oraz
stypendia Ministerstwa Edukacji Narodowej dla studentów uczelni technicznych
[2]
Analizy tego rodzaju publikuje portal pracuj pl – w Biuletynie nr 7
referowaliśmy raport dotyczący zapotrzebowania na specjalistów w I. kw. 2010.
[3]
Badania tego typu prowadzi min. PARP oraz Manpower
[4] Por.
Wskaźniki makroekonomiczne: roczne mierniki gospodarcze, GUS, http://www.stat.gov.pl/gus/wskazniki_makroekon_PLK_HTML.htm
Biuletyn nr 9 Biuletyn Obserwatorium
Regionalnych Rynków Pracy
Nr 9
Instytucjonalne otoczenie biznesu:
wyniki badań cz.2
W ramach projektu Obserwatorium
Regionalnych Rynków pracy, zespół ekspertów z Uniwersytetu Jagiellońskiego i
Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie pod kierunkiem prof. Jarosława Górniaka
przygotował autorski kwestionariusz do pomiaru zjawisk na rynku pracy. Badanie
na próbie 2530 przedsiębiorstw zrealizował Urząd Statystyczny w Krakowie w
dniach 06.04-10.05.2010 r.
Izabela Koryś
Dyrektor
Obserwatorium
Regionalnych Rynków Pracy.
POBIERZ BIULETYN W PDF.
W poprzednim
biuletynie omówiliśmy wymierne aspekty funkcjonowania instytucjonalnego firm,
takie jak koszt, czas i efekty kontaktów przedsiębiorców z agendami Państwa,
czyli: urzędami, sądami, instytucjami kontrolnymi i wspierającymi (np.
korzystanie z dotacji). W tym numerze przyjrzymy się bliżej uciążliwości barier
obecnych w funkcjonowaniu przedsiębiorstw oraz postulowanym przez
przedsiębiorców działaniom rządu.
Źródło: J. Górniak,
Badanie ORRP 2010
1. SIEDEM BARIER W DZIAŁALNOŚCI
GOSPODARCZEJ
Lista głównych barier
utrudniających funkcjonowanie przedsiębiorstwa została przygotowana w czasie
konsultacji z przedsiębiorcami. W ogólnopolskim badaniu sondażowym, przedsiębiorcy lub wskazani przez nich kompetentni
pracownicy ocenili czy, i w jakiej mierze następujące kwestie utrudniają im
prowadzenie działalności gospodarczej:
Wykres 1:Bariery funkcjonowania
przedsiębiorstw:
Źródło: Badanie ORRP 2010, oprac.
I.Koryś
W wyniku analizy
(przez skrzyżowanie kategorii) można wyróżnić 4 kategorie barier :
-
Często występujące i bardzo utrudniające
działalność gospodarczą - niejednoznaczność
i zmienność przepisów (bariera ta wskazana została przez niemal 50%
przedsiębiorstw; spośród tych, którzy ją wskazali, połowa stwierdziła, że
bariera ta bardzo utrudnia ich działalność), spełnienie bankowych warunków odnośnie zabezpieczeń lub
gwarancji.
Spośród przedsiębiorstw, które
wskazały na dużą uciążliwość niejednoznaczności i zmienności przepisów, ponad
połowa (62%) wskazała konkretnie na system podatkowy; kolejnymi kategoriami
(jednak znacznie rzadziej wskazywanymi), były: kodeks pracy (14%) i przepisy
finansoweogromną uciążliwość przepisów podatkowych. (12%). Tak duża różnica
pomiędzy pierwszą kategorią a pozostałymi wskazu na ogromną uciążliwość
przepisów podatkowych.
Źródło: J. Górniak, Badanie ORRP 2010
2.
PRIORYTETY DZIAŁALNOŚCI RZĄDU W OPINII PRZEDSIĘBIORCÓW
Z punktu widzenia
przedsiębiorców, rząd swoje działania wspierające prowadzenie działalności
gospodarczej powinien skoncentrować na poprawianiu jakości rządzenia
(uproszczeniu i zwiększeniu przewidywalności rozwiązań prawnych, systemu
podatkowego, informatyzację, większą odpowiedzialność urzędników). Duże
znaczenie mają także: obniżenie kosztów działalności, reforma systemu
emerytalnego oraz pomoc publiczna dla przedsiębiorstw (w postaci ulg i dotacji).
Przyjmując założenie,
że wskazywanie danego priorytetu wynikało ze szczególne uciążliwości konkretnego
obszaru dla działalności danej grupy firm, można wskazać następujące zależności:
-
Duże przedsiębiorstwa borykają się z
problemami wynikającymi z kształtu obecnej polityki gospodarczej i jakości pracy
administracji publicznej
-
Dla mikroprzedsiębiorstw i dotkniętych
skutkami kryzysu przedsiębiorstwa
z branży transportowej priorytetem jest
obniżenie kosztów działalności
Wykres 2: Poziom preferencji wobec
priorytetów działań rządu (próba przedsiębiorstw zrzeszonych w KPP
N=920)

Źródło: J. Górniak, Badanie ORRP
2010
Co ciekawe, bilans
finansowy z 2009 roku (zysk/strata) nie miał wpływu wybór priorytetów. Można
więc sformułować twierdzenie, że bieżąca kondycja finansowa firmy nie ma dużego
wpływu na priorytety przedsiębiorstw (np. oczekiwania odnośnie pomocy
publicznej), a wiec postulowane obszary działań rządu odnoszą się do problemów
strukturalnych (wykraczających poza bezpośrednią maksymalizację zysku).
Wyraźnie rzuca się w oczy systemowy charakter oczekiwań
przedsiębiorców, którzy zwracają uwagę na zmienność przepisów (szczególnie
podatkowych) i postulują ogólne rozjaśnienie i uproszczenie kwestii prawnych
(por. wyk.3).
Wykres 3: Wskazania
dotyczące niejednoznacznych przepisów
Źródło:
Badanie ORRP 2010, oprac. I.Koryś
3.
INSTYTUCJONALNE
WSPARCIE PRZEDSIĘBIORCÓW
Pakiet
antykryzysowy
Na
2309 przedsiębiorstw, które udzieliły odpowiedzi na pytanie o korzystanie z
pakietu antykryzysowego (np. dopłaty do wynagrodzeń, dofinansowanie składek na
ubezpieczenie społeczne, dofinansowanie kosztów szkoleń)., skorzystało z niego
tylko 29 podmiotów, czyli nieco ponad 1procent!
Aż
2180 firm nie skorzystało z przygotowanego przez rząd pakietu, wyjaśniając to
przede wszystkim powodami biurokratyczno-proceduralnymi, brakiem zainteresowania
tą formą pomocy z powodu dobrej sytuacji finansowej przedsiębiorstwa, braku
znajomości instrumentów pakietu oraz niedostosowania zaproponowanych
instrumentów do potrzeb przedsiębiorstwa.
Bardziej adekwatną odpowiedzią na związane z
dekoniunkturą potrzeby przedsiębiorstw okazały się zamiany w kodeksie pracy. 115
firm skorzystało z wydłużenia okresu rozliczeniowego czasu pracy do 12 miesięcy,
natomiast 213 przedsiębiorstw z wprowadzenia indywidualnego rozkładu czasu
pracy.
Publiczne a prywatne pośrednictwo
pracy
Poszukując pracowników, firmy
korzystają m.in. z publicznego i prywatnego pośrednictwa pracy. W związku z
pojawiającymi się w badaniach jakościowych i doniesieniach prasowych krytycznych
opiniach na temat sprawności publicznych służb zatrudnienia w zakresie pośrednictwa pracy, respondentów
poproszono o porównanie ich z prywatnymi agencjami pośrednictwa pracy pod
względem aktywności i skuteczności w obsadzaniu wakatów.
Okazało się, że Powiatowe Urzędy Pracy mają przewagę na
rynku pośrednictwa pracy. 26% reprezentantów Pracodawców RP i 23%
przedsiębiorstw z ogólnopolskiej próby losowej skorzystało z usług pośrednictwa
pracy powiatowych urzędów pracy; podczas gdy 11% badanych z pierwszej grupy
(członkowie Pracodawców RP) i 10% z drugiej (ogólnopolska próba losowa) szukało
pracowników za pośrednictwem firm prywatnych.
Wykres 4. Przyczyny nieobsadzenia wolnych miejsc pracy w
przypadku przedsiębiorstw korzystających z publicznego pośrednictwa
pracy

Źródło: J. Górniak,
Badanie ORRP 2010
Kluczowe przyczyny nieobsadzenia miejsca różnią się w
sposób istotny w zależności od rodzaju pośrednictwa: publicznego lub prywatnego
(wyk.4 i 5). Co ciekawe, pracownikom rekrutowanym za pośrednictwem prywatnych
agencji zatrudnienia brakowało właściwych kwalifikacji w stopniu nieco większym
niż kandydatom oddelegowanym przez PUP-y, częstsze były też przypadki
‘zatrudnienia kandydata w inny sposób’.
Potwierdziło się także obiegowe przekonanie o braku
zainteresowania podjęciem zatrudnienia przez kandydatów delegowanych przez PUP.
Z powodu niewłaściwej ich postawy, zrezygnowano z obsadzenia wolnych miejsc
pracy w przypadku 14% korzystających z publicznego pośrednictwa pracy i tylko 4%
w przypadku prywatnych agencji zatrudnienia.
Wykres 5: Przyczyny nieobsadzenia wolnych miejsc pracy w
przypadku przedsiębiorstw korzystających z prywatnego pośrednictwa
pracy

Źródło: J. Górniak,
Badanie ORRP 2010
Jako najczęstsze powody niezatrudnienia kandydatów
zaproponowanych przez PUP-y i agencje zatrudnienia wskazano brak odpowiednich
kwalifikacji oraz obsadzenie stanowiska w inny sposób. W tym ostatnim przypadku
możemy domniemywać, że pracodawcy wciąż poszukują pracowników wśród znajomych
oraz osób rekomendowanych. Nie należy rozpatrywać tego wyłącznie w kategoriach
nepotyzmu – faktycznym problemem wydaje się raczej niski poziom zaufania
społecznego (w tym do potencjalnych pracowników) oraz, jak widać wciąż
niedoskonałe narzędzia weryfikacji kwalifikacji i kompetencji aplikantów.
Przedsiębiorstwami, w których brak odpowiednich
kwalifikacji u kandydatów zaproponowanych przez PUP i prywatnych pośredników
okazał się szczególnie problematyczny operowały w następujących
branżach:
-
Produkcji (wymagającej określonych
złożonych czynności i umiejętności – np. produkcja rowerów, części
samochodowych, silników i turbin, urządzeń dźwigowych, mebli, zaworów,
przyrządów pomiarowych, obuwia itp.),
-
Budownictwa (jednorodzinnego, dróg i
autostrad, instalacji sanitarnych, linii telekomunikacyjnych),
-
Obróbki (szkła, metali),
-
Transportu drogowego towarów i lądowego
pasażerskiego,
-
Sprzedaży w wyspecjalizowanych sklepach
(np. z materiałami budowlanymi, maszynami i urządzeniami, sklepach
komputerowych, sprzedaż hurtowa paliw)
-
Gastronomii (hotele, cukiernie,
restauracje),
-
Przemyśle papierniczym,
-
Działalności doradczej (specjaliści):
działalności rachunkowo-księgowej i podatkowej, doradztwie technicznym, badania
i analizy techniczne, zarządzanie nieruchomościami.
Aktywność prywatnych i
publicznych pośredników pracy jest zbliżona (wbrew oczekiwaniom, to prywatny
pośrednik częściej kieruje kandydatów na dane stanowisko – por. wyk.6). Podobnie
jest ze skutecznością (wyk. 7). Różnice dotyczą jedynie segmentu
wysokowykwalifikowanych specjalistów, w którym sprawniej operują prywatne
agencje. W branżach „Działalność profesjonalna, naukowa, techniczna…”,
„Działalność w zakresie usług administrowania, działalność wspierająca…” PUP-y
miewały duże kłopoty ze skierowaniem odpowiednich pracowników o poszukiwanych
kwalifikacjach, których nie miały wyspecjalizowane agencje headhunterskie.
Wykres 6: Aktywność (publicznych i prywatnych)
pośredników pracy, czyli na ile wolnych miejsc pośrednik skierował przynajmniej
jedną osobę.

Wykres 7: Skuteczność działania
(publicznych i prywatnych) pośredników pracy mierzona stosunkiem liczby miejsc
pracy obsadzonych przez danego pośrednika do wolnych miejsc pracy pozostających
w przedsiębiorstwie.


Na podstawie analiz
i wniosków prof. dr. hab. Jarosława Górniaka (UJ)– oprac. Izabela Koryś przy
współpracy Seweryna Krupnika (UJ)
Biuletyn nr 8 Biuletyn Obserwatorium Regionalnych Rynków Pracy
Nr 8
Instytucjonalne otoczenie biznesu: wyniki badań cz.1
W ramach projektu Obserwatorium
Regionalnych Rynków pracy, zespół ekspertów z Uniwersytetu
Jagiellońskiego i Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie pod kierunkiem
prof. Jarosława Górniaka przygotował autorski kwestionariusz do pomiaru
zjawisk na rynku pracy. Badanie na próbie 2530 przedsiębiorstw
zrealizował Urząd Statystyczny w Krakowie w dniach 06.04-10.05.2010 r.
W kolejnych biuletynach zaprezentujemy
przegląd wstępnych wyników sondażu. Pełne opracowanie analityczne
materiału empirycznego zawierać będzie raport opublikowany jesienią na
stronie Obserwatorium.
POBIERZ BIULETYN W PDF
1. Ocena sytuacji gospodarczej kraju i prognoza na kolejne 12 miesięcy.
Reprezentantów przedsiębiorstw biorących udział w badaniu poproszono o
ogólną ocenę sytuacji gospodarczej w Polsce oraz ocenę kondycji
finansowej przedsiębiorstwa.
Oceniając sytuację gospodarczą kraju, badani okazali się być
umiarkowanymi pesymistami. Można podejrzewać, że przedsiębiorstwa
oceniając koniunkturę gospodarczą kraju wywodzą ją bezpośrednio od
swojej sytuacji. Większość przedsiębiorstw, których obroty w 2009 r.
wzrosły, ocenia sytuację gospodarczą Polski jako dobrą bądź neutralną
(ani dobrą ani złą). Z kolei większość tych, których obroty zmalały
ocenia sytuację gospodarczą jako złą. Analogiczne wyniki przynosi
analiza pytania o kondycję przedsiębiorstwa (jej poprawę bądź
pogorszenie), wzrost/spadek inwestycji czy wynagrodzenia.
Wykres 1: Ocena sytuacji gospodarczej kraju i prognozy na przyszłość jako wskaźnik subiektywnej oceny kondycji przedsiębiorstwa
Źródło: J. Górniak, Badanie ORRP 2010
Wśród przedsiębiorstw, których główna siedziba znajduje się w Polsce
zdecydowanie więcej jest takich, które oceniają obecną sytuację
gospodarczą jako złą(ok. 31% w stosunku do ok. 13% mających główną
siedzibę poza granicami kraju). Aż 40% przedsiębiorstw mających główną
siedzibę poza Polską ocenia ją jako dobrą
(w porównaniu do ok. 25% firm, których główny oddział znajduje się w
Polsce). Duże przedsiębiorstwa zagraniczne oceniają sytuację gospodarczą
kraju lepiej niż duże polskie.
Im większe przedsiębiorstwo tym wyższa jego ocena obecnej sytuacji
gospodarczej Polski (ale też i tym lepsza jego kondycja). Podsumowując:
Optymistamiw ocenie sytuacji gospodarczej częściej są:
-
Ci, którym wzrosły obroty,
-
Ci, którzy deklarują poprawę
kondycji swojego przedsiębiorstwa, wzrost inwestycji w
przedsiębiorstwie, wzrost w przedsiębiorstwie przeciętnego miesięcznego
wynagrodzenie (w 2009 r.),
-
Przedsiębiorstwa, których główna siedziba znajduje się poza granicami kraju,
-
Przedsiębiorstwa w 100% publiczne lub z własnościąmieszaną,
-
Przedsiębiorstwa duże,
-
Przedsiębiorstwa z branży
„górnictwo, wytwarzanie i zaopatrywanie w energię elektryczną”,
„działalność profesjonalna, naukowa i techniczna, edukacja”,
„działalność w zakresie usług administrowania i działalność wspierająca”
Pesymistami w ocenie sytuacji gospodarczej kraju częściej są:
-
Ci, którym zmalały obroty,
-
Ci, którzy deklarują pogorszenie
kondycji swojego przedsiębiorstwa, spadek inwestycji w
przedsiębiorstwie, spadek w przedsiębiorstwie przeciętnego miesięcznego
wynagrodzenia (w 2009 r.),
-
Przedsiębiorstwa, których główna siedziba znajduje się w Polsce,
-
Przedsiębiorstwa w 100% prywatne,
-
Przedsiębiorstwa jednoosobowe,
-
Przedsiębiorstwa z branży „transport i gospodarka magazynowa”.
Ci,
którzy dobrze oceniają obecną sytuację gospodarczą równocześnie z
większym optymizmem spoglądają w przyszłość (prognozują, że sytuacja
gospodarcza w ciągu następnych 12 miesięcy poprawi się – tak twierdzi
38,8% badanych, ewentualnie pozostanie taka sama – to opinia 20,8%). Oni
też rzadziej niż inni badani udzielają odpowiedzi „trudno powiedzieć”
(o ponad 10 punktów procentowych).
W grupie tych, którzy prognozują poprawę sytuacji gospodarczej znajdują się częściej:
-
Ci, których sytuacja zmieniła się na
korzyść (wzrosły obroty, wzrosły lub pozostały niezmienione inwestycje,
poprawiła się kondycja przedsiębiorstw),
-
Ci, którzy prognozują dalsza poprawę
kondycji własnego przedsiębiorstwa (m.in. wzrost inwestycji, poprawę
kondycji przedsiębiorstwa),
-
Ci, którzy prognozują wzrost zatrudnienia w przedsiębiorstwie i wzrost wynagrodzeń
2. Relacje z otoczeniem instytucjonalnym i bariery działalności gospodarczej
Analiza wyników ankiety nie pozostawia złudzeń. W opinii
przedsiębiorcówPaństwo powinno zacząć od reformowania siebie, jeśli chce
pomóc przedsiębiorcom. Potrzebne jest szersze spojrzenie na wspieranie
przedsiębiorczości w Polsce.
Z jednej strony, sektor Małych i Średnich Przedsiębiorstw (MŚP)
postrzegany jest jako kluczowy dla rozwoju społeczno gospodarczego, co
ma wyraz w dokumentach strategicznych (na poziomie krajowym i UE) oraz
sposobie dystrybucji środków wspólnotowych. Zaś z drugiej, w krytycznych
obszarach oddziaływania państwa na przedsiębiorczość, to właśnie sektor
MŚP napotyka na większe trudności.
Podstawowym celem działań ukierunkowanych na wspieranie rozwoju
przedsiębiorczości powinna być, według przedsiębiorców, wyższa jakość
rządzenia objawiająca się m.in. bardziej jednoznacznymi i stabilnymi
przepisami (zwłaszcza w obszarze podatków). Pomoc bezpośrednia jest
wśród przedsiębiorców działaniem znacznie rzadziej oczekiwanym. Wyniki
zmuszają wiec do refleksji na temat sposobu wydatkowania środków
publicznych (w tym pochodzących z UE) na wspieranie przedsiębiorczości.
Słabość instytucji Państwa przejawia się w wielu płaszczyznach
kłopotliwych dla przedsiębiorców. Szczególnie dotkliwa jest
nieefektywność systemu sądowniczego w egzekwowaniu zaległych należności,
liczba i uciążliwość kontroli, opieszałość w podejmowaniu decyzji
administracyjnych, wreszcie: istnienie nieformalnych barier
w dostępie do dotacji i wsparcia. Trudno jest też, przynajmniej w
przypadku podmiotów gospodarczych, mówić o równości wobec prawa –
znacznie lepiej radzą sobie duże firmy, kosztem mikro- i małych
przedsiębiorstw.
a. nieefektywność systemu sądownictwa
Wyniki badania wskazują na stosunkowo niską efektywność systemu
sądownictwa w egzekwowaniu należnych płatności od kontrahentów,
wyrażającą się długością oczekiwania na otrzymanie pieniędzy oraz
skutecznością ich ściągania. Pomimo posiadania orzeczenia sądu
nakazującego płatność, w momencie badania pieniądze otrzymała mniej niż
połowa firm, które miały wierzytelności. Ponadto, 20% przedsiębiorstw
uznało, że nie ma już szans na ich otrzymanie. Należy odnotować znaczący
wpływ wielkości przedsiębiorstwa na fakt otrzymania płatności.
Szczególnie poszkodowaną grupą są mikroprzedsiębiorstwa, spośród których
niemal połowa (44%) nie ma już szans na zwrot długu (w porównaniu do
6,8% w przypadku dużych przedsiębiorstw). Pieniądze otrzymało zaledwie
27% firm tego sektora (ale 58% dużych przedsiębiorstw).
Wykres 2: Odpowiedzi na pytanie: ”Czy w wyniku postępowania sądowego przedsiębiorstwo otrzymało należne płatności?”
Źródło: J. Górniak, Badanie ORRP 2010
W świetle tych wyników nie dziwi fakt, że przedsiębiorstwa dość często
korzystają z usług firm windykacyjnych a czym są mniejsze, tym
zdecydowanie rzadziej składają pozew sądowy przeciwko nieuczciwym
kontrahentom.
Najpopularniejsze jest składanie pozwów w trybie postępowania
upominawczego lub nakazowego, nieco rzadsze w zwykłym. Zauważalny jest
udział e-pozwów. Co ciekawe, dla pozwów składanych w dwóch pierwszych
trybach wielkość przedsiębiorstwa ma pozytywny wpływ na częstość ich
składania, to z e- pozwów korzystają najczęściej mikroprzedsiębiorstwa.
„Informatyzacja” procedur sądowych może zredukować „nierówności”
pomiędzy przedsiębiorstwami różnej wielkości. Jednak ze względu na fakt,
iż jest to stosunkowo nowa metoda kontaktów z sądem, kwestia ta wymaga
dalszych badań.
Wykres 3. Wielkość przedsiębiorstwa a tryb egzekwowania zaległych należności (próba KPP N=1549)
Źródło: J. Górniak, Badanie ORRP 2010
b. Uciążliwość i koszty kontroli w przedsiębiorstwach
Większość przedsiębiorstw (72%) była kontrolowana w 2009 roku przez
przynajmniej jedną z ponad trzydziestu instytucji. Spośród tych
przedsiębiorstw, które tę procedurę przeszły, niemal połowa (45%) była
kontrolowana więcej niż dwa razy. Nie zaobserwowano wpływu wielkości na
koszt kontroli, co oznacza stosunkowo większą uciążliwość kontroli dla
mniejszych przedsiębiorstw. Koszt kontroli (wliczając czas pracowników):
-
51% przedsiębiorstw - koszt mniejszy lub równy 2 600 zł,
-
25% przedsiębiorstw - koszt większy niż 2 600 ale mniejszy lub równy 7 tys. zł.,
-
24% przedsiębiorstw - koszt większy niż 7 tys. zł.
Wykres 4: Struktura wielkości przedsiębiorstw kontrolowanych przez Urzędy i Izby Skarbowe (N=2530)
Źródło: J. Górniak, Badanie ORRP 2010
W przypadku większości kontrolujących instytucji, znacząco częściej
wizytują one większe przedsiębiorstwa. Wyjątkiem są urzędy i izby
skarbowe, które tylko nieznacznie częściej kontrolują większe
przedsiębiorstwa.
c. Opieszałość decyzji administracyjnych, systemu wydawania pozwoleń na budowę
Obecny system wydawania pozwoleń na budowę jest znacznie bardziej uciążliwy dla sektora MŚP niż dużych przedsiębiorstw.
-
25% przedsiębiorstw (wliczając w czas kompletowanie dokumentów) czekało 3 miesiące lub mniej na uzyskanie pozwolenia,
-
50% przedsiębiorstw czekało pół roku lub mniej,
-
25% przedsiębiorstw czekało ponad rok.
Wykres 5: Czas oczekiwania na pozwolenie na budowę a branża i wielkość przedsiębiorstwa
Źródło: J. Górniak, Badanie ORRP 2010
Co ciekawe, przedsiębiorstwa duże czekają znacznie krócej niż np.
mikro- i małe. Obecny system wydawania pozwoleń wydaje się więc być
bardziej przyjaznym dla większych przedsiębiorstw.
d. wsparcie i dofinansowanie przedsiębiorstw
Obecny model wspierania przedsiębiorstw (według analizy na podstawie
dotacji inwestycyjnych oraz szkoleń dla przedsiębiorstw) preferuje
podmioty większe, starsze, osiągające w roku poprzedzającym badanie
lepsze wyniki finansowe. Co ważne, zróżnicowanie to widać zarówno
podczas ubiegania się o wsparcie jak i otrzymywania go. Przy czym,
bazując na deklaracjach samych przedsiębiorstw, braki informacyjne i
niespełnianie wymogów formalnych wydają się być stosunkowo nieistotną
barierą.
Mamy więc do czynienia z paradoksem: o ile z punktu widzenia interesu
publicznego, jak wskazują inne badania, interwencje publiczne
ukierunkowane właśnie na najmniejsze przedsiębiorstwa przynoszą
największy efekt netto, tofakt ubiegania się o tę pomoc przez
najmniejsze przedsiębiorstwa wiąże się z największym ryzykiem jej
nieotrzymania.W efekcie najmniejsze przedsiębiorstwa rzadziej starają
się o wsparcie i trafia ono do większym podmiotów.
Wykres 6:Ubieganie się o dotacje inwestycyjne a wielkość, region,
branża, dojrzałość i wynik finansowy przedsiębiorstwa (N=1 165)
Źródło: J. Górniak, Badanie ORRP 2010
Wykres 7: Sukces wniosku o dotację inwestycyjną a a wielkość, region,
branża, dojrzałość i wynik finansowy przedsiębiorstwa (N=1 156)
Źródło: J. Górniak, Badanie ORRP 2010
Na podstawie analiz i wniosków prof. Jarosława Górniaka – oprac. Izabela Koryś przy współpracy Seweryna Krupnika
Biuletyn nr 7 Biuletyn
Obserwatorium Regionalnych Rynków Pracy KPP
Nr 7
Sytuacja rynku pracy w 2009 r. i
na początku 2010 r.
Od
tego numeru Biuletyny Obserwatorium ukazywać się będą w nowej formule.
Na podstawie
dostępnych danych
statystycznych, licznych raportów badawczych oraz doniesień prasowych
postaramy
się stworzyć syntetyczny obraz sytuacji na rynku pracy – w przystępnej
i zrozumiałej formie omówić najważniejsze trendy, zasygnalizować
ciekawe
problemy, usystematyzować istotne fakty. Zaprezentujemy wyniki
wartościowych
publikacji i opracowań naukowych, odeślemy na interesujące strony WWW.
Bezrobocie, zatrudnienie i rynek pracy są
jednym z kluczowych obszarów współczesności opartej na gospodarce
kapitalistycznej. Jednakże wysokie bezrobocie bynajmniej nie oznacza, że
pracodawcy z łatwością znajdą potrzebnych pracowników (piszemy o tym na stronie
8) a subsydiowane miejsca pracy podniosą jakość siły roboczej. Cele Publicznych
Służb Zatrudnienia (zobligowanych do poszukiwania miejsc pracy dla wszystkich
swoich beneficjentów) nie zawsze zgadzają się z interesami pracodawców,
poszukujących dla swoich przedsiębiorstw jak najlepszych i jak najtańszych
pracowników.
Jako Obserwatorium Regionalnych Rynków
Pracy, powołane na potrzeby pracodawców a nie bezrobotnych, postaramy się przy
Państwa współpracy, zrównoważyć dominujące obecnie, lecz dość jednostronne
podejście do kwestii rynku pracy. Żeby prezentować stanowisko pracodawców
potrzebna jest nam jednak Państwa reakcja. Bardzo prosimy o Państwa opinie i
komentarze, sugestie tematów które powinniśmy poruszyć czy przykłady utrudniających
życie przepisów. Wszelkie uwagi dotyczące zarówno formy jak i zawartości
Biuletynów pomogą nam dopracować ich formułę tak, aby jak najlepiej odpowiadała
potrzebom i oczekiwaniom naszych czytelników. Za wszystkie w imieniu Zespołu
Obserwatorium serdecznie dziękuję.
Izabela Koryś
Dyrektor Obserwatorium
Regionalnych Rynków Pracy.
POBIERZ BIULETYN W PDF
1. Stopa
bezrobocia w 2009 i na przełomie 2010
Pomimo
stosunkowo dobrych, w porównaniu z innymi krajami UE, wyników gospodarczych
osiągniętych w 2009 r., sytuacja na polskim rynku pracy jest wciąż
niekorzystna. Bezrobocie rośnie: stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła w zeszłym
roku o 1,5 punktu procentowego – z poziomu 10,4% w styczniu 2009 r. do 11,9% na koniec grudnia 2009 r. Trend ten
pogłębił się w 2010 r. – w styczniu wskaźnik ten wzrósł o kolejne 0,8 p.p. do poziomu 12,7%
a w lutym – o kolejne 0,3 p.p. do 13%.
Wykres 1: Kwartalna stopa bezrobocia w Polsce w latach 2007-2009

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
W końcu
lutego 2010 r. liczba
bezrobotnych wyniosła 2 102,6 tys. osób (według meldunków nadesłanych przez wojewódzkie urzędy
pracy) i w porównaniu do końca stycznia 2010 roku wzrosła o 50,1 tys. osób (2,4%). Dynamika wzrostu bezrobocia wydaje
się spadać – w analogicznym okresie ubiegłego roku (luty 2009 r. – styczeń 2009
r.) odnotowano wzrost liczby bezrobotnych o 84,4 tys. (o 5,2%)[1].
W miesiącach zimowych tradycyjnie rośnie
bezrobocie rejestrowane – rejestrują się wówczas osoby, które w roku ubiegłym zostały
wykreślone z ewidencji bezrobotnych ze względu na niepotwierdzenie gotowości do
podjęcia pracy oraz te, którym skończyły się umowy na czas określony. Ponadto wzrostowi
bezrobocia sprzyjała ostra zima, która przerwała roboty budowlane co zbiegło
się z brakiem sezonowych ofert pracy. Według GUS, na koniec stycznia br. łączna
liczba osób planowanych do zwolnienia zgłoszonych do urzędów pracy wyniosła
27,7 tys. (dwa razy więcej niż w styczniu 2009 r., kiedy planowano zwolnienie
13,9 tys. osób)[2].
Analogicznie do
stopy bezrobocia rejestrowanego, wzrosła też stopa bezrobocia zadeklarowanego w
Badaniu Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL), wynosząc w IV kw. 2009 r. 8,5%
(wykres 1). Różnica między stopą bezrobocia rejestrowanego (obliczaną na
podstawie liczby osób rejestrujących się jako bezrobotne w urzędach pracy) a
stopą bezrobocia wg BAEL (odsetka osób w wieku 15-74 lat, które: i) nie były
osobami pracującymi ale ii) aktywnie poszukiwały pracy i iii) były w stanie ją
podjąć w przeciągu 2 tygodni[3])
jest obecnie nieco większa niż miało to miejsce w latach wcześniejszych, co
pokazuje że zasób potencjalnych pracowników faktycznie dostępnych pracodawcom
jest mniejszy niż liczba osób zainteresowanych świadczeniami związanymi ze
statusem bezrobotnego
2. Zmiana
w strukturze bezrobocia
Na podstawie danych
MPiPS zaobserwować można pozytywną zmianę struktury bezrobocia, przede
wszystkim ograniczenie liczby długotrwale bezrobotnych (wykres 2). Miedzy
końcem 2004 r., kiedy to powyżej 2 lat bez pracy pozostawało 35,2%
zarejestrowanych bezrobotnych, a końcem 2009 r. (gdy odsetek ten wynosił 13%),
liczba bezrobotnych spadła czterokrotnie– z 1 055 tys. do 246 tys. Spadek ten
wydaje się jednak wynikać bardziej z wdrożenia kosztownych narzędzi aktywizacji
zawodowej, takich jak subsydiowane miejsca pracy, niż chłonności rynku pracy
czy podniesienia przedsiębiorczości osób długotrwale bezrobotnych.
Wykres 2: Czas
pozostawania bez pracy w latach 2004-2007 i kwartalnie w 2008 r. i 2009 r..

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych MPiPS
Bezrobocie w
największym stopniu dotknęło ludzi młodych (15-24 lata), zwłaszcza absolwentów z
niewielkim, lub żadnym, doświadczeniem zawodowym. W tej grupie na koniec 2009
r. wynosiło ono 22,3%. W czasie spowolnienia gospodarczego bezrobocie wśród
młodzieży wzrasta dwukrotnie szybciej (potwierdza to wykres 3). Młodzi
pracownicy częściej zatrudniani są na czas określony, co ułatwia ich redukowanie.
Zwalniając, firmy zaczynają od pracowników młodych i mało doświadczonych, z
kolei zatrudniając, preferują osoby z doświadczeniem, których nie trzeba dodatkowo szkolić i przyuczać[4]
(co widać również na wykresie 2, gdzie wzrost poziomu bezrobocia w grupie osób
starszych był w 2009 r. najmniejszy). Z kolei wysokie bezrobocie w krajach UE
ograniczyły atrakcyjność emigracji zarobkowej jako alternatywy dla poszukiwania
pracy w Polsce.
Wykres 3: Stopa bezrobocia wg BAEL w wybranych grupach ludności w
Polsce w latach 2000-2009

Źródło: opracowanie
własne na podstawie danych GUS
Bezrobocie
wśród ludzi młodych jest nie tylko polskim problemem (por. Tabela 1). Na tle
całej Unii Polska lokuje się całkiem nieźle. Co prawda bezrobocie w grupie
15-24 lat było w Polsce w 2009 r. o 1,4 p.p. większe niż średnia dla wszystkich
krajów Unii Europejskiej (w latach 2008 i 2009 stopa bezrobocia
dla całej populacji zatrudnionych była w Polsce niższa niż średnia europejska),
to jednak wciąż daleko nam do krajów takich jak Hiszpania – gdzie w 2009 bez
pracy pozostawał nieomal co drugi młody człowiek, Litwa i Słowacja (prawie co
trzeci) czy Węgry i Irlandia (co czwarty). W Polsce bezrobocie wśród ludzi
młodych jest wysokie od początków transformacji i zostało już „społecznie
oswojone”. Miedzy 2007r. a 2009r. wzrosło w Polsce jedynie 0 1,1 p.p., podczas
gdy w Hiszpanii wzrosło ponad dwukrotnie (o 20,6 p.p.) a na Litwie prawie
trzykrotnie (o 24,6 p.p.)
Tabela 1: Stopa bezrobocia wśród ludności aktywnej zawodowo
i grupie
15-24 lat w krajach UE w latach 2007-2009
Źródło: opracowanie
własne na podstawie danych Eurostat
Pogłębiona
analiza związku stażu pracy z czasem poszukiwania kolejnego zatrudnienia (wykres
4) podważa jednak przeświadczenie o korzystniejszej sytuacji pracowników
bardziej doświadczonych – wśród osób bez doświadczenia lub z krótkim stażem
pracy (do 5 lat) ponad połowa (57%) znajduje pracę w ciągu pół roku. Wynika to
zapewne z większej mobilności osób młodych oraz ich mniejszych (lub szybciej
urealnionych do warunków rynku pracy) oczekiwań płacowych. Wśród pracowników
doświadczonych, lecz także starszych, ze stażem pracy powyżej 10 lat aż 30%
pozostaje bez pracy 12 miesięcy i dłużej. Odsetek osób ze stażem pracy dłuższym
niż 30 lat i pozostających bez pracy ponad 12 miesięcy jest mniejszy (19%) lecz
wynika to raczej z wycofywania się z rynku pracy przedstawicieli tej grupy (np. poprzez emerytury pomostowe) niż popytu na nich.
Wykres 4: Doświadczenie zawodowe a okres
poszukiwania pracy – stan na 31.12.2009

Źródło: opracowanie
własne na podstawie danych MPiPS
W 2009 r. w najtrudniejszej
sytuacji znaleźli się młodzi mężczyźni, co oznacza, że przełamana została wieloletnia
tendencja wyższego bezrobocia wśród kobiet. Wynika to z wymuszonych
globalizacją zmian w strukturze gospodarki (tzw. ucieczka miejsc pracy w
przemyśle i rozwój sektora usług oferującego więcej „kobiecych” stanowisk pracy)
oraz poprawiającego się wykształcenia kobiet[5],
z których coraz więcej posiada dyplom ukończenia studiów.
3. Koszty pracy i wynagrodzenia
W 2009 r. r.
przeciętny miesięczny koszt pracy wyniósł 4178 PLN. W porównaniu z innymi
krajami UE, tańszą siłę roboczą oferuje tylko Słowacja, Litwa, Łotwa, Rumunia i
Bułgaria[6].
W 2009 r. pensje w firmach wzrosły
realnie jedynie o 1%. Według deklaracji przedsiębiorców, w 2010 r. jedna firma
na sześć (17%) planuje dla swoich pracowników realne (czyli przekraczające
poziom inflacji) podwyżki pensji, co trzecia (31%) deklaruje drobne podwyżki (o
ok. 2%) pokrywające inflacyjny wzrost cen, 43% przedsiębiorstw planuje
zamrożenie płac na nominalnie stałym poziomie (czyli de facto obniżkę wynagrodzeń) a 2% zamierza obniżyć pensje
nominalne. Według prognoz, w bieżącym roku średnia pensja wzrośnie nominalnie o
4,7% a w 2011 o 5%, czyli realnie odpowiednio o 2,2 % i 2,4 %[7]
4. Rozwój
sektora pracy tymczasowej
Stowarzyszenie
Agencji Zatrudnienia prognozuje dalszy wzrost popularności pracy tymczasowej
zakładając, że w 2010 r. 15-16 tys. pracodawców skorzysta z usług ok. 550-600
tys. pracowników tymczasowych[8].
W chwili obecnej z pracy tymczasowej korzystają przede wszystkim firmy
produkcyjne z branży spożywczej, motoryzacyjnej, elektronicznej chemicznej i
towarów szybko rotujących oraz usług w dziedzinie telekomunikacji, handlu
wielko-powierzchniowego, kolportażu, logistyki i transportu oraz centrów
obsługi klienta (call center, share center). Szybko rośnie zainteresowanie tą
formą zatrudnienia w bankowości, branży informatycznej, turystyce i gastronomii
oraz branży medycznej.
W 2009 r.
firmy ograniczając zatrudnienie w pierwszej kolejności redukowały właśnie
pracowników tymczasowych. Nowelizacja przepisów ze stycznia 2010 r. zwiększa
elastyczność tej formy zatrudnienia, znosząc zakaz korzystania z pracy
tymczasowej przez pół roku od przeprowadzenia zwolnień grupowych i wydłużając
dopuszczalny czas zatrudnienia wynajętego pracownika tymczasowego z 12 do 18
miesięcy w jednej firmie (w ciągu 3 lat).
5. Rynek
pracodawcy - rynek pracownika
Jak wynika z
badań Uniwersytety Jagiellońskiego, pomimo rosnącego bezrobocia, 37%
pracodawców miało w ostatnich dwóch latach kłopoty z rekrutacją pracowników – szczególnie
w handlu i usługach czyli w tych branżach, gdzie nieodpowiedni pracownik może spowodować
znaczne szkody zniechęcając zarówno potencjalnych jak i dotychczasowych
klientów. Trudności ze znalezieniem pracowników w tym sektorze zadeklarowało 46,1%
przedsiębiorców (czyli prawie co drugi). Stosunkowo lepiej było w sektorze
publicznym, gdzie trudności ze znalezieniem właściwego pracownika pośród rzeszy
bezrobotnych miał wciąż prawie co trzeci pracodawca (32%). Najlepiej było w przemyśle
i budownictwie (29,8% przedsiębiorców)[9].
Szukając
pracowników część pracodawców preferuje skorzystanie z agencji pośrednictwa
pracy lub wyspecjalizowanych portali internetowych urzędów pracy (których
oferta adresowana jest z założenia do osób bezrobotnych, nie zaś poszukujących
lepiej płatnej, ciekawszej czy bardziej odpowiadającej ich kwalifikacjom i
zainteresowaniom pracy). Dlatego też raport Rynek
pracy specjalistów w 2009 roku przygotowany przez portal pracuj.pl jest
ciekawym uzupełnieniem obrazu sytuacji na rynku pracy w 2009.
Zdaniem
autorów raportu „rynek pracownika stał się na powrót rynkiem pracodawcy”[10].
Liczba ofert pracy zamieszanych przez pracodawców w portalu internetowym
pracuj.pl spadła w 2009 r. o 22%. Największe załamanie nastąpiło na przełomie
2008/9 roku, wzrost liczby ofert nastąpił w październiku 2009 r., co może być
oznaką ożywienia gospodarczego.
Wykres 5: Oferty pracy zamieszone w portalu
pracuj.pl według działów przedsiębiorstwa

Źródło: Opracowanie
własne na podstawie raportu portalu pracuj.pl „Rynek pracy specjalistów w 2009
roku”
W
2009 firmy ograniczyły prowadzone rekrutacje do niezbędnego minimum, inwestując
głównie w działy sprzedaży i obsługi klienta. „W trudnych czasach, bardziej niż
kiedykolwiek wcześniej, o być albo nie być wielu przedsiębiorstw decydowała
siła dotarcia do nowych klientów i zbudowania z nimi trwałej relacji” -
konkludują autorzy raportu. Co druga oferta zamieszona w portalu dotyczyła
pracy w jednym z tych działów (por. wykres 5). Zdaniem Andrzeja Falińskiego,
dyrektora Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji „kryzys w Polsce (…)
opanowany został właśnie siłami przedsiębiorców sektora handlu, usług i
„żywnościówki”(…) Choć bezrobocie rosło jednocześnie klienci uruchamiali
oszczędności a handlowcy nadążali za preferencjami klientów[11].
Co ciekawe, konsekwencją kryzysu była też weryfikacja
kadry menedżerskiej, która nie poradziła sobie w warunkach kryzysu. Bezrobocie
wśród menadżerów (szukających pracy przez ponad pół roku i skłonnych
zaakceptować wynagrodzenie o połowę niższe niż w poprzedniej pracy) umożliwiło
firmom wymianę przepłacanych pracowników na tańszych[12].
Wykres 6: Oferty pracy zamieszone w portalu
pracuj.pl według branż
Źródło: Opracowanie
własne na podstawie raportu portalu pracuj.pl „Rynek pracy specjalistów w
2009 roku”
Jedyną branżą, w której według ofert
zamieszczonych w portalu pracuj.pl liczba ofert rosła systematycznie przez cały
2009 r. był przemysł farmaceutyczny, choć całkowity udział ofert z tej branży
był procentowo niewielki. Najintensywniej rekrutowano w handlu, finansach i
bankowości oraz budownictwie i nieruchomościach (por. wykres 6). Przemysł
ciężki zintensyfikował rekrutację dopiero w IV kw. 2009 r.. Nieznaczne
ożywienie w drugiej połowie roku zanotowano też w edukacji. Zaskoczeniem był
zaobserwowany pod koniec ubiegłego roku spadek ofert dla informatyków.
Opracowanie
Izabela Koryś
[2] Adam Woźniak „W firmach trwają zwolnienia grupowe”, Rzeczpospolita, 25 lutego 2010
[3] Szczegółowe definicje znajdują się
w zakładce „Pojęcia stosowane w statystyce publicznej” na stronie GUS (www.stat.gov.pl)
[4] Aleksandra Fandrejewska „Kobiety
bronią się na rynku pracy” Rzeczpospolita,
15 marca 2010
[5] Aleksandra Fandrejewska „Kobiety
bronią się na rynku pracy” Rzeczpospolita,
15 marca 2010
[6] Raport „Koszty pracy w Polce 2004-2010” Sedlak & Sedlak,
cyt. za „Polacy wśród najtańszych pracowników w Europie”, Dziennik Gazeta Prawna, 26-28 lutego 2010
[7] Raport
Grant Thornton Intenational cyt. Za: Jacek Kowalczyk, „Podwyżki tylko dla szczęśliwców”, Dziennik Gazeta Prawna, 22 marca 2010
[8] Anita Błaszczak „Praca w
usługach”, Rzeczpospolita 25 lutego 2010
[9] Badanie sondażowe na próbie 1000
przedsiębiorców zrealizowane przez Uniwersytet Jagielloński pod kierownictwem Jolanty
Perek-Białas
[10] http://pracuj-dla-mediow.pl/rynek-pracy-powoli-odrabia-straty-2/
[11] Tomasz Molga „Polska mapa pracy”, Wprost
28.03.2010
[12] Wypowiedź Adama Potockiego, prezesa
AIMS International Polska, Dziennik
Gazeta Prawna 26.02.2010
Biuletyn nr 6 Sierpień
to siódmy kolejny miesiąc w którym mieliśmy do czynienia ze spadkiem
zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw powyżej 9 pracowników (patrz
Rysunek 1). Liczba zatrudnionych na koniec miesiąca wyniosła w skali
kraju 5270.3 tys. osób, co oznacza spadek o 0.06 p.p. w porównaniu z
czerwcem i zmniejszenie zatrudnienia o 3 tys. osób. Na przestrzeni
ostatnich 12 miesięcy spadek jest już znacznie większy i wynosi 2.24
p.p. co odpowiada likwidacji 120.8 tys. miejsc pracy. Pozytywów można
doszukiwać się jedynie w coraz wolniejszym spadku zatrudnienia, co może
być symptomem zmiany negatywnego trendu w niedalekiej przyszłości.
Świadczyć o tym mogą również publikowane ostatnio wyniki badań
dotyczących perspektyw zatrudnienia przez przedsiębiorstwa, według
których większy jest odsetek firm zamierzających zwiększyć zatrudnienie
niż tych planujących jego zmniejszenie (patrz np. badania Manpower czy
Randstad
POBIERZ BIULETYN
poniższe Biuletyny Obserwatorium Regionalnych Rynków Pracy
powstały we współpracy z Ośrodkiem Badań Rynku Pracy
Uniwersytetu Warszawskiego.
Biuletyn nr 5 Lipiec był szóstym
kolejnym miesiącem, w którym mieliśmy do czynienia ze spadkiem
zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw powyżej 9 pracowników (patrz
Rysunek 1). Liczba zatrudnionych na koniec miesiąca wyniosła w skali
kraju 5273.3 tys. osób, co oznacza spadek o 0.13 p.p. w porównaniu z
czerwcem i zmniejszenie zatrudnienia o 6.8 tys. osób. Na przestrzeni
ostatnich 12 miesięcy spadek jest już znacznie większy i wynosi 2.22
p.p. co odpowiada likwidacji 119.9 tys. miejsc pracy.
Najwięcej osób
pracuje w sektorze przedsiębiorstw województwa mazowieckiego (1278.9
tys. osób), najmniej pracowników zatrudniają firmy w podlaskim (97.2
tys.). Największy spadek zatrudnienia w skali miesiąca zaobserwowano w
województwie podkarpackim i wyniósł on 0.64 p.p. (jest to równoznaczne
z likwidacją 1.4 tys. miejsc pracy w tym regionie). Jednocześnie w
pięciu regionach nastąpił wzrost zatrudnienia, z czego największy w
lubelskim (o 1.09 p.p.). W porównaniu do lipca 2008 największy spadek
zatrudnienia nastąpił w warmińsko-mazurskim (o 8.10 p.p.), zaś jedyne
województwa notujące nieznaczny wzrost to lubelskie (o 0.54 p.p.) i
małopolskie (o 0.10 p.p.).
Biuletyn nr 4 Czerwiec był piątym
kolejnym miesiącem, w którym spadło zatrudnienie w sektorze
przedsiębiorstw powyżej 9 pracowników. Liczba zatrudnionych na koniec
miesiąca wyniosła w skali kraju 5280.1 tys. osób, co oznacza spadek o
0.23 p.p. w porównaniu z majem i zmniejszenie zatrudnienia o 12.3 tys.
osób. Na przestrzeni ostatnich 12 m-cy spadek jest już znacznie większy
i wynosi 1.92 p.p. co odpowiada likwidacji 103.4 tys. miejsc pracy.
W czerwcu nastąpił
wzrost przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń brutto w sektorze
przedsiębiorstw. Na poziomie kraju, przeciętne wynagrodzenie brutto
wyniosło 3287.9 PLN i było wyższe o 2.94 p.p. niż miesiąc wcześniej.
Wzrost nominalnych wynagrodzeń w skali roku (w porównaniu do czerwca
2008) wynosi obecnie 2.26 punktów procentowych.
Biuletyn nr 3 Trzeci numer
biuletynu Obserwatorium Regionalnych Rynków Pracy KPP uwzględnia dane z
Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności w IV kwartale 2008 roku.
Dlatego też oprócz przeglądu danych aktualizowanych miesięcznie przez
Główny Urząd Statystyczny znalazła się
w nim analiza badania BAEL.
Pod koniec maja br.
Główny Urząd Statystyczny opublikował wyniki Badania Aktywności
Ekonomicznej Ludności za IV kwartał 2008 roku. Na poziomie kraju stopa
aktywności zawodowej osób w wieku powyżej 15 lat wyniosła 54.7% (przy
poziomie 54.6% w III kwartale 2008 roku i 54.1% w IV kwartale 2007).
Nieco wyższy poziom aktywności ekonomicznej obserwowany był na wsi niż
w mieście (odpowiednio 55.0% i 54.5%), chociaż w porównaniu do IV
kwartału 2007 roku na wsi zanotowano spadek o 0.3 punktu procentowego.,
a w miastach jej wzrost o 0.3 p.p. Średnioroczna stopa aktywności
zawodowej w 2008 roku wyniosła 54.2% wobec 53.7% w roku 2007. Na tle
innych krajów Unii Europejskiej aktywność ekonomiczna ludności Polski
jest jednak nadal bardzo niska – dla porównania ten sam wskaźnik w
Holandii, kraju o najwyższym poziomie aktywności ekonomicznej w UE,
wyniósł 66.6% (średnia dla UE27 to 57.7%). Poziom aktywności zawodowej
w naszym kraju w 2008 roku był wyższy tylko od tego obserwowanego w
Belgii, Bułgarii, Grecji, na Malcie, Węgrzech i we Włoszech.
Maj był czwartym
kolejnym miesiącem, w którym odnotowano spadek zatrudnienia w sektorze
przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 pracowników. Liczba
zatrudnionych na koniec miesiąca wyniosła w skali kraju 5292.4 tys.
osób, co oznacza spadek o 0.31 p.p. w porównaniu z kwietniem i
zmniejszenie zatrudnienia o 16.3 tys. osób. Na przestrzeni ostatnich 12
miesięcy spadek jest już znacznie większy i wynosi 1.68 p.p., co
odpowiada likwidacji 90.7 tys. miejsc pracy. Najwięcej, prawie ¼
wszystkich zatrudnionych, przypadło na województwo mazowieckie (1282.9
tys. zatrudnionych). Najmniej zatrudnionych znalazło pracę w opolskim –
97.9 tys. Największy spadek zatrudnienia w skali miesiąca zaobserwowano
w województwie zachodniopomorskim i wyniósł on 0.94 p.p. Jednocześnie w
czterech regionach w maju nastąpił wzrost zatrudnienia
(kujawsko-pomorskie, lubelskie, opolskie i podlaskie) z czego
największy w województwie podlaskim o 0.20 p.p.
Biuletyn nr 2 W kwietniu odnotowano
dalszy spadek zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających
powyżej 9 pracowników, który wpisuje się w negatywny trend
zapoczątkowany w listopadzie ubiegłego roku. Liczba zatrudnionych na
koniec miesiąca wyniosła w skali kraju 5308.7 tys. osób, co oznacza
spadek o 0.32 p.p. w porównaniu z kwietniem i zmniejszenie zatrudnienia
o 16.8 tys. osób. Na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy spadek jest już
znacznie większy i wynosi 1.37 p.p. co odpowiada likwidacji 73.7 tys.
miejsc pracy.
Najwięcej
zatrudnionych przypadło na województwo mazowieckie (1283.4 tys. osób),
najmniej pracowników zatrudniły firmy w opolskim (97.8 tys.).
Największy spadek zatrudnienia w skali miesiąca zaobserwowano w
województwie podkarpackim i wyniósł on 0.94 p.p. W podlaskim (jako
jedynym) nie nastąpiła zmiana poziomu zatrudnienia, a w jednym
zaobserwowano jego wzrost (małopolskie – o 0.07 p.p.). W porównaniu do
kwietnia 2008, największy spadek zatrudnienia nastąpił w
warmińsko-mazurskim (o 8 p.p.), zaś nieznaczny wzrost, wynoszący
poniżej 1 punktu procentowego, stał się udziałem kujawsko-pomorskiego i
śląskiego.
Biuletyn nr 1 W marcu 2009 r.
zanotowany został spadek zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw
zatrudniających powyżej 9 pracowników. Liczba zatrudnionych na koniec
miesiąca w skali kraju wyniosła 5325.5 tys. osób, co oznacza spadek o
26.3 tys. w porównaniu z lutym (odpowiada to zmniejszeniu zatrudnienia
o 0.49 p.p.). Na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy spadek jest już
znacznie większy i wynosi 0.96 p.p., co jest równoznaczne z likwidacją
51.5 tys. miejsc pracy.
Tradycyjnie,
najwięcej zatrudnionych jest w województwie mazowieckiem (1284.3 tys.
osób). Najmniej pracowników zatrudniły natomiast przedsiębiorstwa z
województwa podlaskiego – 97.9 tys. Największy spadek zatrudnienia w
skali miesiąca zaobserwowano w województwie zachodniopomorskim (wyniósł
on 1.47 p.p). Spadek zatrudnienia powyżej 1 punktu procentowego
zanotowano również w lubuskim, łódzkim, podlaskim i świętokrzyskim. W
żadnym regionie nie nastąpił wzrost zatrudnienia, natomiast najmniejszy
spadek stał się udziałem śląskiego (0.07 p.p.) i wielkopolskiego (0.12
p.p.). W skali roku zatrudnienie zdecydowanie najbardziej spadło w
warmińsko-mazurskim, aż o 7.85 p.p. W tym samym czasie, nieznaczny
przyrost zatrudnienia odnotowano w dolnośląskim, lubelskim, małopolskim
i śląskim, przy czym tylko w tym ostatnim z nich był on większy niż 1
punkt procentowy (1.3 p.p.).
|